Abyss „Heretical Anatomy”

Abyss  Heretical AnatomyWydawca: 20 Buck Spin Records

Takie płyty to ja lubię. Szybki strzał, dzień dobry i jeb! A nie jakieś pierdolenie się z uprzejmościami.

Ale tak jakoś się utarło, że z death/crustem to raczej nie ma co liczyć na owijanie w bawełnę, bo crust to taka muzyka, że tylko brud i chamstwo. Abyss z Kanady w sumie idealnie oddaje to przeświadczenie. Ich debiutancki krążek zatytułowany „Heretical Anatomy” to ledwie dwadzieścia minut podzielone na osiem utworów. Czas trwania jednego utworu to dwie minuty z niewielkim hakiem, co było łatwe do policzenia (jak się ma kalkulator). No a same numery? Ano atawistyczne, brudne i dzikie napierdalanie. Uwydatniony bas, chrzęszczące gitary i tłukąca się perkusja, a na to wszystko sosik rzygany growlem. W zasadzie zwolnień nie ma tu w ogóle, od początku do końca mamy nakurwianie, skoczne, radosne, no takie na szwedzką modłę, tylko brudniejsze. Ale cholernie fajne. Proste i nie wymagające. Ostatnio przy nim nakurwiałem na bicki i było wypas, hehe… Bo to takie niezobowiązujące granie, które wyzwala jednak w człowieku agresję.

Cóż, od czasów debiutanckiego demo zespół drastycznie się nie zmienił. I bardzo dobrze, bo po Abyss nie tego oczekiwałem. A widać też, że ktoś ich upór docenił, bo 20 Buck Spin to bardzo porządny label. Jeszcze Was mam przekonywać?

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Heretical Anatomy  
2. The Atonement  
3. Chained to Extinction  
4. Flesh Cult  
5. Prophecies of Churning Horror  
6. Atavistic Decay  
7. Thrall of the Elder Gods  
8. Nightmares in Skin

 

Autor

10087 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *