Abnormal Sickness „Kuter mój płynie dalej”

Abnormal Sickness nie są normalni, jak sama nazwa wskazuje, więc nie powinno Was nic dziwić na tym krążku. Literalnie NIC.

Wiem, większość z Was ma wyjebane na tak zwany śmieszkowy metal. Ale śmieszkowy grind rządzi się swoimi prawami. Dlatego mogą sobie wrzucić Leppera i dziwne niemieckie techno do intro, mogą wrzucić cebulę na okładkę i monitor od Atari na layout. Mogą zatytułować swoje numery „Sadzonki Fasoli” czy „Jebać Studentów”. Mogą też sadzić całkiem skocznego death/grinda i mieć na to wyjebane. A ja to mogę kupić lub nie. I ja to kupuję, zasadniczo. Moje poczucie humoru bywa równie przaśne co ich poczucie humoru, a jako osoba która czasem dostaje po dupie od życia, nie wymagam właśnie czasem zbyt wiele ponad prosty wpierdol. I dostaję. Na „Kuter mój płynie dalej” mamy właśnie trzynaście minut tego wszystkiego co tam przedtem wymieniłem na jednym wdechu. Osobiście widziałbym ich na wspólnym koncercie z Cremaster (i nie ważcie mi się dodawać do tego zestawu Testera Gier, bo to gówno). Bawiłbym się przednio zajebany jak świnia (albo student na Happysad).

No, więc cóż, ten kuter zapewne wielu osób na pokład nie weźmie, ale ci co wsiądą mogą liczyć na rejs po morzach grindowego absurdu, ceraty i niedogotowanych ziemniaków. Taka Gruzja grindu!

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Intro Sosnowiec
2. Jezioro Gołębie
3. Sadzonki fasoli
4. Nocny powrót starego
5. Niedźwiedź Żyd
6. Kartofle/Cebula
7. Jebać Studentów
8. Wehikuł basu
9. Królu złoty, kierowniku
Autor

10742 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *