A Forest of Stars „Opportunistic Thieves of Spring”

Wydawca: Transcendental Creations

Zespół zowie się A Forest Of Stars, są z Wielkiej Brytanii i grają psychodeliczny black metal. A przynajmniej tak twierdzą. Ja „Opportunistic Thieves of Spring” wałkuję już pewnie z pięćdziesiąty raz i szczerze mówiąc – jeszcze się doń nie przekonałem.

Niechybnie jest to muzyka o mocnej black metalowej podbudowie wczesnego Emperora na przykład. Choć nie kierujcie się zbytnio tym konkretnym wskazaniem. A wczym objawiać ma się owa psychodelia? W zasadzie to sam nie wiem. Bo smyczki, damskie wokale to raczej żadna psychodelia tylko najzwyklejsza inkorporacja elementów dark/gothic. W przypadku „Opportunistic Thieves of Spring” raz udana, raz nie. Najgorszą bolączką tego albumu jest jednak długość – sześć numerów, z czego najkrótszy trwa osiem minut, najdłuższy zaś dwa razy dłużej. Ja po prostu nie zawsze mam ochotę na taką muzykę i w zależności od nastroju A Forest Of Stars podoba mi się lub nie. Dziś zmusiłem się w końcu do napisania recenzji i jakoś tam mi to wchodzi. Jednak bez żadnych spazmów zachwytu. Kiedy zespół nie napieprza szybkiego black metalu i przechodzi w wolniejsze fragmenty na myśl przychodzi taka ublackowiona wersja My Dying Bride (co ze względu na skład kapeli nie jest do końca mylne), jednak wolę akurat oryginał. Zespół zapewne chce wypaść dość oryginalnie – z tym akurat nie mają wiele wspólnego, jednak nie jest tragicznie. Z tym że założę się, iż niejeden black metalowy purysta wzdrga się na samą wzmiankę o instrumentach użytych na tym albumie – flet, wiolonczela, piano-kurwa-forte (co to jest w ogóle?)… Zespół nie przesadza może z nimi, ale nie można powiedzieć, że są one na „Opportunistic Thieves of Spring” użyte śladowo. W muzykę wpleciono też smaczki na przykład jakaś operetkowa muzyczka, szum wody i tak dalej… Może nawet i dobrze, że są, bo siedemdziesiąt minut zwykłej blackowej łupanki wyszło by nawet rzeczonemu puryście bokiem. Niekiedy to nawet Brytole zaciekawią, ale jednak większość czasu zerkam niespokojnie na licznik, ile to jeszcze do końca płyty. Jak dla mnie to wszystko jest tu zbyt przesadzone, wyegzaltowane, och – ach, jacy my jesteśmy oryginalni i nietuzinkowi.

A Forest Of Stars tworzy raczej tylko dla tych, którzy szukają nowych rozwiązań w obrębie black metalu. Jak wiadomo, takie odkrywanie zazwyczaj odbywa się za pomocą metody prób i błędów. Ten krążek plasuje się gdzieś pośrodku. Źle nie jest, ale i nie powala.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Sorrow’s Impetus
2. Raven’s Eye View
3. Summertide’s Approach
4. Thunder’s Cannonade
5. Starfire’s Memory
6. Delay’s Progression
Autor

12153 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *