Blood and Brutality „Decor Macabre”

 

Wydawca: Blood and Brutality Records

Z niepokojem odnotowuję, że po dłuższym czasie spędzonym z graniem dobrym i bardzo dobrym, poziom materiałów, które trafiają mi się do zrecenzowania, znacznie spada. Cóż, równowaga w naturze musi być. Dzisiejszy przypadek to zespół Blood and Brutality,

Według notki promocyjnej zajmujący się łojeniem death metalu od roku 2008. Na koncie mają cztery pełne albumy, trzy EP-ki, nawet jakąś kompilację i wywodzą się z Alabamy. Wartym odnotowania jest fakt, że ich ponoć najpopularniejsza płyta nazywa się tak samo, jak moja ulubiona kapela NYHC.Aczkolwiek obawiam się, że to jedynie przypadek.

Panowie – albo też w tym przypadku Pan, gdyż za zarejestrowanie materiału odpowiada ponoć w całości perkusista Bryan Arant – serwują nam tutaj pięć (i całe szczęście, że tylko tyle) numerów, utrzymanych w stylistyce koślawego death/ thrash metalu. Przy czym lwia część tego death metalu objawia się w tytułach. Znajdziemy tu nieciekawe, szczątkowe solówki.Próby wytworzenia jakiegokolwiek groove’u, chociażby takiego w stylu Pro-Pain, czy też piszczące, kłujące w uszy gitarowe zagrywki. Kolejnym tematem są monotonne wokale, które równie dobrze mogłyby się znaleźć na demówce jakiegoś początkującego zespołu hardcore’owego lub  na zapomnianym rehu Crowbar, gdyby z Kirka Windsteina odessać wszelkie emocje i ekspresję. Nieco lepiej kapela wypada po podkręceniu tempa na „Bound in Flesh” (niestety, ze szwedzkich klimatów mamy tu tylko tytuł, granie jest korzennie amerykańskie), ale dalej jest to podskakiwanie do poziomu co najwyżej przeciętnego. Ani tu krwi, ani brutalności. Od biedy można by jeszcze wspomnieć o brzmieniu, ale w sumie po co – ani nie uratuje, ani nie pogrąży jeszcze bardziej tego krążka.

Podsumowując, nie marnujcie swojego czasu – każdy fan tego typu klimatów odnajdzie tony innych zespołów, które robią to ciekawiej. Jak na niespełna dwudziestominutową EPkę można tu się srogo wynudzić, a w zamian nie dostaniemy nic, co by nam to posiedzenie wynagradzało. Na zakończenie dodam jeszcze, że jako iż jest to któryś z kolei materiał zespołu, z ciekawości postanowiłam rzucić uchem na debiut i mogę tylko dodać, że… może lepiej nic nie dodawać.

 

Ocena: 4/10

Tracklist:

  1. Left for Dead
  2. Reduced to Ash
  3. Erosion of Time
  4. Bound in Flesh
  5. Dark Omen Arise

 

Autor

10 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *