Wydawca: Bloodred Horizon Records

Infinity. No coś jest w tej nazwie. Na przykład świetnie oddaje czas trwania tego albumu. Bo jeśli black metalowa płyta trwa prawie godzinę to przy odrobinie złej woli można stwierdzić, że ciągnie się w nieskończoność, prawda?

Sentencja powyższa byłaby tym bardziej usprawiedliwiona, gdyby od „The Arcane Wisdom Of Shadows” (tytuł też niekrótki, fanki zapewne się zastanawiają, czy wszystko w tym zespole mają długie, hehe) waliło nudą i grzybem. Wtedy też można by było ich szybko zgnoić i dalej oglądać dupeczki na naszej-klasie. Sęk w tym, że czwarty opus Holendrów nie jest zły, przez co wypada się zatrzymać nad nim na moment. Promo mówi nam, iż Infinity wycina furiatyczny, zimno – melancholijny i okultystyczny black metal. Hmm… wszystko by się zgadzało, oprócz tej melancholii – chyba, że dla kogoś melancholijne są tempa zbliżone do Marduk z wczesnych produkcji. Bo jakoś tak jedynym wolniejszym fragmentem jest początek „The Rise of Azazel” (który notabene mnie osobiście kojarzy się z „Gaia” Tiamat, ale to takie moje pijackie rojenia może tylko), który zresztą po chwili przechodzi w szybkie tempa, z chwilowymi tylko zwolnieniami. Za to rzeczywiście, intensywność tych temp można określić jako furiatyczną, bo duet idzie jak burza. Oprócz tych wszystkich wspomnianych galopad mamy na „The Arcane Wisdom Of Shadows” sporo niezłych przejść czy harmonii. Tylko że materiał na tej płycie spokojnie starczyłby zespołowi na dwa oddzielne, porządne wydawnictwa, bo pomimo, że dobrze się tego słucha, to jednak godzinny black metalowy krążek jest trochę… nie powiem, że nużący czy męczący, bo Infinity to dobra grupa, ale te pięćdziesiąt pięć minut to dla mnie za dużo na jeden raz. Podejrzewam, że gdyby „The Arcane Shadows Of Wisdom” trwało tak z pół godziny, to ocena byłaby wyższa.

Na koniec ponarzekałem, ale prawda jest taka, iż krążek holenderskich blackowców jest warty kilkakrotnego przesłuchania. Niby nic nowego, ale wstydu gatunkowi nie przynoszą i jeśli lubicie szybki black metal bez żadnych ozdobników, to możecie zainteresować się Infinity.

Ocena: 4/6

Tracklist:

1. Precatio Luciferius
2. From the Eternal Sea He Rises
3. Our Merciless Rage
4. The Rise of Azazel
5. The Legacy of the Ancient Ones
6. Within The Timeless Winds of the Beyond
7. Stare into the Void
8. The Mysteries of the Depths
9. Choronzon
10. The Legend of the Sunken Monastery
11. Night’s Blood (Dissection cover)
Autor

12463 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *