Skip to main content

Wydawca: Terratur Possessions

Parfaxitas – nazwa jeszcze mało znana, bo tak naprawdę dopiero dziś dali o sobie znać po raz pierwszy za sprawą debiutanckiej płyty „Weaver of the Black Moon”. Ale już za samym zespołem stoją osoby w podziemiu raczej znane. I co najważniejsze – w moim przekonaniu szanowane.

Mamy bowiem do czynienia z zespołem, w którym udzielają się muzycy Whoredom Rife czy Sinmara. Nie ukrywam, że to line up spowodował poniekąd, że sięgnąłem po ten album. A także sam wydawca – Terratur Possessions. A jak już sięgnąłem, to nie ukrywam – wsiąkłem w tę muzykę. Z jednej strony można by rzec, że jest ona niedaleka od tego co czyni choćby właśnie Sinmara, może trochę też Whoredom Rife (choć o ile do nich nie mogę się jakoś ostatecznie przekonać, to Parfaxitas podeszło mi doskonale) czy Akhlys. Na „Weaver of the Black Moon” czuć przestrzeń wplecioną w dość hermetyczną odmianę black metalu. Zapewne za sprawą produkcji tego krążka – brzmienie pozwala nam na wyłapanie różnego rodzaju dźwięków, harmonii, a także wokali. A jest co wyłapywać, bowiem z jednej strony – to nie jest jakoś wybitnie połamana, dziwna muzyka, zaś z drugiej strony pełna ciekawych pomysłów. Wymagająca w pewnym sensie – raczej źle słuchałoby się jej napierdalając po pijaku pod sceną, natomiast wręcz wybornie płynie w sytuacji Ty + muzyka + skupienie. Usłyszycie wtedy wiele, na przykład to jak wspaniale chodzi bas w takim „Golachab: The Avenging Sword”. A to tylko przykład, który wyłapałem dokładnie w momencie pisania tych słów. Jest tego zdecydowanie więcej.

Skoro zaś nadmieniłem słowo o wokalach – to co robi tutaj K.R. zasługuje na osobną wzmiankę. Gość swoim głosem operuje tu na kilku poziomach, doskonale korelując z muzyką. Zaryzykuję stwierdzenie, że na „Weaver of the Black Moon” wyszedł na poziom wyżej niż na „Den vrede makt”, choć pewnie dla kilku osób może to być kontrowersyjna opinia.

Jeszcze ważna informacja dla lokalnych patriotów – tę niezłą okładkę stworzył Robert von Ritter. Natomiast layout jest dziełem Pawła z Kontamination Design – no ale tego mając promówkę cyfrową to akurat nie ocenię.

Czy więc Parfaxitas uplasuje się w tegorocznej topce jeśli chodzi o black metalowy gatunek? Nie wiem, bo dopiero koniec maja, niemniej jednak na chwilę obecną jest naprawdę całkiem wysoko. Bardzo podoba mi się ta płyta i myślę, że wrócę do niej jeszcze nie jeden raz. No i dopisuję do listy tegorocznych zakupów. Polecam Wam również sprawdzić, jeśli w gąszczu różnej muzyki „Weaver of the Black Moon” ominęło Wasz odtwarzacz.

https://www.facebook.com/Parfaxitasband

Oracle
17072 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Zarraza – debiut w maju

OracleOracle5 kwietnia 2018
Newsy

Outlaw debiutuje

OracleOracle28 stycznia 2018

Skomentuj