Skip to main content

Wydawca: Godz ov War Productions

Wojenny black/death metal dostarczony przez Godz ov War Productions. Czy to jedno zdanie nie powinno Wam posłużyć za całą recenzję?

No, ale nie po to dostajemy grube przelewy, żeby robić taką popelinę. Kilka zdań o debiutanckiej demówce Onslaught Kommand wypadałoby więc skreślić. „Onslaught Kommand”, bo tak w mało wyszukany sposób zatytułowali ten materiał muzycy z Santiago, to jebany dwunastominutowy blitzkrieg podzielony na sześć ciosów. Oczywiście pierwsze skojarzenie leci w stronę Blasphemy, ale byłoby to za proste moim zdaniem i jeśli miałbym rzucić porównaniem to byłby to Blasphemophagher, gdyż do black/death metalowej nawałnicy dołożono odrobinę speed metalowych riffów tu i tam. A jakby Wam było mało, to dojebali jeszcze wpływami Mortician. I chyba przez ten fakt muzyka Onslaught Kommand brzmi tak bezlitośnie. A teraz – czy to wszystko razem się broni? Ależ oczywiście. Tylko musicie jarać się war metalem tak jak my w redakcji oczywiście. Jeśli spełnicie ten jeden warunek – no to odpalacie „Onslaught Kommand” i jesteście w domu.

Jak na pierwszy atak jest dobrze, jednakże czekam na więcej. Póki co Chilijczycy zrobili mi smaka na jeszcze.

Ocena: 7/10

Oracle
17070 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

One Comment

Skomentuj