Slayer bez Lombardo? Oświadczenie perkusisty.

Źle się dzieje w Slayer. Jak pisze w swoim oświadczeniu Dave Lombardo, „Przepraszam wszystkich fanów, którzy kupili bilety na naszą australijską trasę i chcieli zobaczyć mnie na moim tradycyjnym miejscu – za perkusją.(…) Zeszłego roku odkryłem, że 90% wpływów z biletów idzie na pokrycie płatności i manadżmentu, co kosztuje zespół miliony dolarów, zaś dla kapeli zostaje 10% do podziału na czterech. Moim zdaniem, nie tak powinien działaś biznes w zespole. (…) Tom i ja zatrudniliśmy audytorów, by sprawdzili, skąd to się bierze, ale odmówiono mi dostępu do informacji i niezbędnych dokumentów. Święta i Nowy Rok spędziłem uświadomiwszy sobie, że objechałem cały świat w 2012 roku i nie dostałem za to żadnych pieniędzy (z wyjątkiem małej zaliczki) (…) Poinformowano mnie natomiast, że nie dostanę żadnych pieniędzy, jeśli nie podpiszę długoterminowego kontraktu, który nie gwarantuje mi (…) wglądu w sprawy finansowe, a także zabrania mi udzielania wywiadów i wydawania stanowisk mających związek z zespołem. (…) W ostatni poniedziałek usiedliśy z Tomem i Kerry’m by odbyć próbę przed australijską trasą i wypracować nowy model biznesowy, który, jak uważałem, byłby najlepszy dla Slayer, by dobrze chronic to, co robimy najlepiej – granie dla fanów. Kerry poinformował mnie, że nie widiz on powodów, by cokolwiek zmieniać i powiedział, że jeśli zamierzam nie zgadzać się z nim, będą musieli poszukać nowego perkusisty na australijskie tournee. W czwartek pojawiłem się w sali prób, ale Kerry się nie zjawił. O godzinie 6:24 dostałem natomiast maila od prawników, w którym napisano, że zostanę zastąpiony na australijskiej trasie. Mam nadzieję, że rozwiążemy nasze sprawy. Jeszcze raz przepraszam fanów, którzy w Australii zobaczą jedynie trzech oryginalnych członków Slayer’a.” Tłumaczyliśmy na szybko, ale sens jest. Możecie sprawdzić tutaj.

Autor

11970 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • To przykre, że muzyka grana przez kapele darzone powszechną estymą, przeradza się z pasji w biznes – czy muzycy tego chcą, czy nie, po czym ulega presji, jak widać, skurwysyńskiego rynku. A z drugiej strony, przypomniało mi się zaraz utyskiwanie Demogorgon na właścicieli klubów w Polsce, którzy robią dokładnie to, co management ze Slayerem, wiec oni nie będą jeździć w trasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *