Nidsang „The Mark of Death”

Wydawca: Drakkar Productions

Kurwa, powiem Wam, że dostałem po uszach jak gówniarz w podstawówce. No ale spodziewałem się takiego obrotu sprawy, bo black metal ze znaczkiem Drakkar Productions ma to do siebie, że zazwyczaj kopie dupsko. Mocno.

Właściwie to nazwa Nidsang jakoś nie kołatała mi się nigdy wcześniej po głowie. No ale wytłumaczeniem niechaj będzie to, iż „The Mark Of Death” to pełnowymiarowy debiut czwórki (obecnie to właściwie trójki) Szwedów. I to debiut naprawdę niezły, wściekły, z klarownym przesłaniem. Twórczość Nidsang kojarzy mi się z Darkthrone, Gorgoroth, ale i po trochu z polską Furią czy ziomkami Nidsang z Watain. Grupa swym debiutem wpisuje się (albo chce być zaliczana), moim zdaniem, w nurt kapel religijnego black metalu. Utwory opakowane w paskudne brzmienie, a same utwory mimo ekstremalności przekazu, zawierają odpowiednią dozę melodii – tylko wybijcie sobie z głowy jakieś słodkie piosenki! To jest black metal, psia mać! Zmiany tempa są również, przy czym moim zdaniem, zespół wypada najlepiej nie w tych najszybszych momentach, ale raczej w średnich tempach, bo już taka specyfika tego rodzaju black metalu. Właściwie, to Nidsang nie gra niczego, czego nie słyszelibyście nigdy wcześniej, robi to jednak z pasją i zaangażowaniem, aż chciałoby się użyć powszechnie lubianego przymiotnika „true”, hehe. Serio jednak mówiąc to pomimo braku oryginalności ta płyta ma w sobie moc – taki „Filling The Chambers” rozpoczyna się świetnym riffem, a Amduciuos krzyczy „fuck You all!” przekonuje, że Ci goście się nie pierdolą, tylko tną ten swój black metal. I tak ma być, a to tylko jeden z dziesięciu utworów na „The Mark Of Death”, zapewniam Was, iż reszta jest równie bezkompromisowa. Do tego zaserwowano jeszcze cover VON, przez co Nidsang zyska w oczach wielu ultra old school’owców .

„The Mark Of Death” to soundtrack do czynów, z których apostazja jest jednym z tych o łagodniejszym charakterze. Mimo, ze wszystko to już gdzieś było, ma moc. I zapewne wielu z Was wyrzeknie się przy jej dźwiękach Jezusa, tak jak mała dziewczynka w samplu utworu tytułowego.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. Crush the Masses
2. Filling the Chambers
3. Dawn of the New Era
4. The Mark of Death
5. Vindar Fran Helvetet
6. Atra Mors
7. Rising Horns
8. Glorious Destruction
9. Lamb (Von cover)
10. Whither and Die

Autor

12149 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *