Aedh „Au-delà des cendres”

aedh-au-dela-des-cendresWydawca: Werewolf Promotion / Dying Sun Records

Kolejna z płyt nadesłanych przez Werewolf Promotions. Póki co nie narzekam, bo co wyciągnę płytę ze sterty to jest dobrze. A jak z Aedh?

Z Aedh też nie jest źle, choć podejrzewam – i już na wstępie zaznaczę – że tym zespołem zainteresują się tylko całkowici maniacy black metalu o atmosferycznym akcencie. Nie słyszałem wcześniej o tym zespole, chciałem więc usłyszeć jak ten one man band z Nowej Szkocji grał wcześniej. Na necie znalazłem jednak tylko jeden utwór, ale z tego co słyszę – wolty stylistycznej Aedh nie przeszedł. „Au-della des cendres” to cztery długie, bo dziesięciominutowe, utwory – opiewają klasyczne tematy jak pogaństwo, natura i tak dalej… Rozkrzyczany wokal, surowa produkcja, gitary jak zwykle lekko przytłumione i wszystko brzmi jakby z drugiego planu. No w sumie to nie brzmi to tragicznie tylko że ja mam problem z większością kapel z tego gatunku taki, że one dla mnie to są identyczne jak sosny w lesie. I sprawa wygląda zazwyczaj tak, że jak słucham to nie jest źle, ale jednak nie do końca kręci mnie taki rodzaj czarnej sztuki – zazwyczaj przedkładam Szatana nad opiewanie ściółki leśnej. Mimo to Aedh nie kaleczy swojej sztuki, jest ona znośna, a i głowa przy niej chodzi – to dobry znak.

Tak więc Aedh wstydu Kanadzie nie przynosi, a jak na debiut to rzeczywiście jest dobrze. Jak ktoś ma okazję, niechaj sobie sprawdzi.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Héraults de l’éclipse
2. Le Bourreau incarnat
3. Citadelle de la nuit (Caer Arianrhod)
4. La Lance et le Soleil
Autor

11593 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *