Wydawca: Metal On Metal Records
Która to już płyta Mortalicum? No chyba czwarta, nie? I bardzo mnie to cieszy, bo Szwedzi konsekwentnie idą już ścieżką, która wybrali sobie dekadę temu.
A ścieżka ta to hard rockowy doom metal, jeśli mogę użyć takiego dziwnego określenia. Dziwne, ale ze wszech miar prawdziwe. Bo Mortalicum, tak na „Eyes of the Demon” jak i na każdej wcześniejszej płycie doprowadzili do niezwykle udanej fuzji tych dwóch gatunków. Recenzowałem każdy materiał zespołu i w każdym chyba ujmowałem podobnych porównań: Thin Lizzy, Black Sabbath, Deep Purple, Candlemass. Są one wyczuwalne od pierwszych momentów. Bez zmian pozostała też chwytliwość tego albumu – to jest naprawdę krążek, który wpada w ucho od pierwszego przesłuchania i łazi za człowiekiem i łazi… Wystrzegajcie puszczenia sobie tego albumu z samego rana, bo jak się wkręci Wam taki numer tytułowy to nie odpuści Wam do wieczora – taką moc mają kompozycje Mortalicum. Oczywiście dla mnie to jest plus, hehe. Zdarzało mi się wręcz z premedytacją puścić sobie do kawy „Lost Art of Living”, które pobrzmiewało mi potem w głowie przez cały dzień niemalże. Tak, na tym krążku wszystko się zgadza, świetne riffy, świetne solówki, dobre brzmienie, wokal.
Dla mnie idealny kawałek muzyki, której słucha się po prostu z przyjemnością. Jeśli szukacie dobrej, ciężkiej a przy tym wpadającej w ucho muzyki to „Eyes of the Demon” zostało napisane specjalnie z myślą o Was.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | King of the Sun | ||
| 2. | Eyes of the Demon | ||
| 3. | Iron Star | ||
| 4. | Beneath the Oak | ||
| 5. | Mars | ||
| 6. | Lost Art of Living | ||
| 7. | The Dream Goes Ever On | ||
| 8. | Room of No Light | ||
| 9. | The Distant Brave | ||
| 10. | Onward in Time |




