Skip to main content

Wydawca: Terratur Possession

Zarówno Manii jak i Manes należą do zespołów, które wielce sobie cenię, jeśli mówimy o norweskiej scenie. Baa – w przypadku Manes to łykam wszystko, łącznie z trip hopowymi wycieczkami. Ale dziś zajmiemy się najnowszym albumem Manii.

„Innerst i mørket” jest wspaniała – na wstępie Wam zaznaczę. Promówka kręci się u mnie już chyba drugi miesiąc, do premiery jeszcze został miesiąc, a ja za każdym odsłuchem zbieram z podłogi szczękę. Co ważne – cały album składa się z tylko jednej, trzydziestosiedmiominutowej kompozycji. Normalnie w takich przypadkach podchodzę do danego krążka sceptycznie, w większości przypadków mam zresztą rację (z innej beczki garunkowej – „Worshippers of Seventh Tyranny” od Impiety w ogóle mi nie siedzi, a przecież twórczość Sheitana totalnie mi pasuje). Obawiałem się tego samego w odniesieniu do „Innerst i mørket”. Szczęśliwie już pierwszy odsłuch sprawił, że pozbyłem się wszelkich wątpliwości – to jedna z lepszych black metalowych płyt w tym roku. Wałkowałem ją równie często co Hell’s Coronation. Dobra, przejdźmy więc do zawartości.

Muzyka z „Innerst i mørket” to powolny, wierny klasyce gatunku… chwila, chwila – tak naprawdę to Manii kładł podwaliny pod gatunek. Wracając do tematu – black metal na tym albumie to w większości wolne tempa, z naprawdę ciekawymi riffami, nienachalnymi klawiszami i hipnotycznym drivem. Chwilami podchodzi to pod burzumowskie granie, chwilami ociera się o nowsze pozycje z Terratur Possession, które to notabene jest wydawcą tego krążka. Przede wszystkim – w ogóle nie czujecie, że słuchacie jednego utworu, bo jego poszczególne składowe oczywiście różnią się od siebie, a mimo wszystko są tak cholernie dobrze napisane, że faktycznie – wynikają jedna z drugiej. Produkcja tego albumu też jest bardzo klasyczna – jakby lekko przytłumiona, a jednak wszystko słychać jak należy. A jak wjedzie ten bas w dwudziestej pierwszej minucie na tle plamy klawiszy – klękajcie narody.

Z jednej strony jest to klasyczny black metalowy album, z drugiej chyba dzięki swojej formie wymaga od słuchacza trochę więcej. Albo może ja się przykładam za bardzo. Jakby nie było,„Innerst i mørket” to album, który zostaje z Wami jeszcze długo po tym, jak zakończy się jego odtwarzanie. Głównie za sprawą emocji, jakie inklinuje. Właśnie w tym objawia się jego ponadprzeciętność. Z całej tej papki, gdy już nie wiecie, kto jest pozerem a kto prawdziwie oddanym Black Metalowi trudno jest wyłowić wartościowe pod każdym względem zespoły.

I wtedy wjeżdża Manii, całe na czarno. I wiecie, że u nich to nie poza.

Ocena: 10/10

Oracle
16664 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Inferion wypuszcza nowy album

OracleOracle3 października 2014

Skomentuj