Nawet nie spodziewałem się, że ten krążek będzie całkiem w porządku, bo co ostatnio wezmę na tapetę jakiś thrash/death metalowy projekt to zaraz okazuje się kupą, której mi się nie chce nawet recenzować.
A Madrost mnie zaskoczyło całkiem pozytywnie – głównie dwoma rzeczami. Pierwsza, to nieoszukiwana agresja. Wiecie jak to jest, w większości ostatnio zespoły thrash metalowe są tworzone przez dzieciaków, które w ten sposób chcą odreagować niesprawiedliwość świata polegającą na tym, że mama z tatą nie chcą kupić im kolejnej gry. Tutaj widać, że po pierwsze panowie są chyba ciut starsi niż liceum, a po drugie – ich agresyjny przekaz wypada autentycznie. Drugi powód to zaskakująco sprawny wokalista, który miło wyciąga górę – nie fałszuje ani nie popada przy tym w śmieszność, co zdarza się dość często. Ponadto faktycznie nieźle słucha się „Into the Aquatic Sector”. Jest szybko i mocno, ale nie wzorują się przy tym na nowofalowych inspiracjach, raczej na ciężkim death/thrash metalu z początku lat dziewięćdziesiątych, w stylu Demolition Hammer, oczywiście Slayer, Sadus, a chwilami nawet z Malevolent Creation może się kojarzyć ta muzyka. Czas trwania – mniej niż „Reign In Blood”, więc też super. Ba, kończy się nawet dość niespodziewanie, pozostawiając niejaki niedosyt, że to już – co może chyba być najlepszą rekomendacją.
Bardzo fajna płyta, bardziej mi się podoba niż niejedna młodociana gwiazdka upchnięta na trasę z naprawdę dużą nazwą, tylko dlatego, że miała odrobinę szczęścia. Jak gdzieś przydybiecie, to zapoznajcie się.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | The Unknown | ||
| 2. | From Beneath the Snow | ||
| 3. | Universal Energy | ||
| 4. | Operation: Xenomorphic Protocol | ||
| 5. | The Oceanic Prelude | ||
| 6. | Subterranean Nightmare | ||
| 7. | Into the Aquatic Sector | ||
| 8. | Depravity |



