Wydawca: Nigredo Records

Dawno chyba nie recenzowałem black metalowej płyty, ale takiej do cna black metalowej, nawiązującej tak cholernie do lat dziewięćdziesiątych, że czuję się jakbym miał sam dwanaście lat i jeszcze nawet wąs nie ścielił się nad moją chłopięcą wargą.

A mowa o włoskim zespole Krowos, którzy w lutym wypuścili swój drugi pełnowymiarowy materiał. Albo nie kojarzę ich z wcześniejszych nagrań, albo po prostu nie słyszałem żadnego. Raczej to drugie, bo materiał zawarty na „Verbum Luciferi” jest dość interesujący – o ile za szczytowe osiągnięcie w black metalu uważacie „Panzerfaust” wiadomego zespołu. Słychać i echa wcześniejszych płyt Darkthrone, ale to właśnie z piątym pełniakiem Norwegów kojarzy mi się najbardziej niniejsze dzieło – zwłaszcza w szybkich, agresywnych fragmentach. Sporo ich na „Verbum Luciferi”, ale i trochę wolniejszych, spokojniejszych też – a te z kolei mógłbym porównać do Isengard. A że lubię obydwie te zacne kapele – to i ich spadkobierców słucham z przyjemnością. Z małymi wyjątkami – u Krowos drażni mnie wokal, a konkretnie ten rozwrzeszczano – piskliwy, którego jest tu najwięcej. Bo mamy i czyste zawodzenie, krzyki, nawet jakieś mruczenie się zaplącze – i to wszystko jest OK, a tamten mi nie leży. Zwłaszcza, że o ile słuch mnie nie myli (a nie może, jestę recenzentę do kurwy nędzy!) to teksty Krowos są po łacinie, a zawsze uważałem że ten wymarły język pasuje do czarnego metalu jak gwóźdź w dłoni mesjasza. No ale taki urok black metalu osadzonego w latach dziewięćdziesiątych, takich dziwnych dźwięków z siebie też trochę podówczas wydawano.

Jednak chcąc podsumować najnowszy krążek Krowos należy stwierdzić, że jest wart zapoznania bliższego i intensywniejszego – u mnie wiele razy się okręcił zanim doszło do popełnienia tej recenzji i żadnego z odsłuchów nie żałuję.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Verbum Luciferi  
2. Infamia in Excelsis  
3. Vangelo  
4. Malignus  
5. Credo :  
6. Offertorio
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj