Skip to main content

Wydawca: Avantgarde Music

Słowenia to dla mnie terra incognita jeśli chodzi o scenę metalową. Kojarzę tylko jakąś kapelę thrash metalową i brutal death metalową, bo była dodana do „Thrash’em All” pewnie z piętnaście lat temu. No i teraz kojarzę jeszcze Kamrę.

A Kamra to z kolei black metal z gatunku bardziej awangardowych. I wcale nie przez to, że wydaje ich Avantgarde Music, choć w tym przypadku po prostu ładnie się nam to zbija w całość. Słoweńcy na „Cerebral Alchemy” odbijają się jak piłeczka w pin ballu, od różnych odmian czarnego metalu (rym niezamierzony). Raz brzmi to jak Arcturus, kiedy indziej jak coś z gatunku depresyjnego black metalu by z czasem wpaść w bardziej ambientowe sfery, dziwne gitarowe dysonanse, których nawet nie umiem przyporządkować do konkretnej nazwy. Dużo się tu dzieje więc jak możecie zauważyć, a mimo wszystko nie za bardzo potrafię wczuć się do końca w tę muzykę. Czuję, że ona ma zakusy na bycie czymś więcej niż tylko kolejnym black metalem z wizją, jednak zespół jeszcze nie za bardzo potrafi ubrać to w formę. Wczoraj byłem w Łodzi i widziałem na jednym murze taki napis „za dużo artystów a za mało sztuki” i to moim zdaniem ma sens w przypadku debiutanckiej płyty Kamra. Tu wszystko generalnie powinno się zgadzać – logo, okładka, muzyka i wytwórnia. A jakimś trafem nie kupuję do końca muzyki z „Cerebral Alchemy”. Może i jest to przerost formy nad treścią. Może z kolei ja nie dorosłem do ich wizjonerstwa. A może udało się im nabrać mnie sloganami z ulotki? Nie wiem i chyba się nie dowiem, bo wydawało mi się, że już wystarczająco długi czas spędziłem z tym krążkiem, a jednak nie umiem się przez niego przegryźć.

Moje zdanie więc znacie. A swoje sobie wyróbcie podczas słuchania debiutanckiej płyty tego składu. Może się będzie radykalnie różniło od mojego. Bo u mnie póki co jest tak sobie. Nieźle, ale liczyłem na więcej.

Ocena: 6/10

  1. It Burns Without a Fire…
  2. Death Eternal
  3. Lantern of Ghostly Unlight
  4. Resurgence of Temporal Malignity
  5. Oozing the Thirteenth Hour
  6. Last Lamentations
  7. Colossal Blight
Oracle
17072 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Recenzje

Thoth „Zamglenie”

EfEf13 października 2011

Skomentuj