Całkowici debiutanci tym razem zostali przeze mnie wzięci na tapetę – bowiem jest to pierwsze, co J.T. Ripper w ogóle wypuścił.
Ale nie wypadło im to bynajmniej źle – na „Death Is Among Us” poza fatalną okładką znajdziemy pięć numerów opartych na speed/thrash metalowych kanonach muzycznych. Mnie osobiście kojarzy się to z Venom, Dark Angel, pierwszy Slayer czy Onslaught…Do tego brzmienie walące z lekka starymi brazylijskimi kapelami – czyli kiepskie, ale jednak mające w sobie to coś, co powoduje, że dany krążek podoba się. Gdybym chciał wymienić wszystko, co przyjdzie mi na myśl, podczas słuchania J.T. Ripper wyszłaby z tego długa litania. Mamy tutaj porywcze kompozycje które moim zdaniem winny spodobać się obwieszonym łańcuchami i obszytymi naszywkami słuchaczom – muza ta jest dla nich, wypisz, wymaluj. Oczywiście tylko jeśli nie będzie ich odstręczać surowizna nagrania.
No i okładka, która jest tragiczna. Ale pomijając te fakty, ta muzyka jest przykładem porządnej podziemnej łupanki. Sprawdźcie.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Rise Of The SS | ||
| 2. | Human Coffin | ||
| 3. | Hell Raisers | ||
| 4. | K³ (Kill, Krush, Kommand) | ||
| 5. | Zombic Toxies |




