Skip to main content

Wydawca: Peaceville Records

Fanem szkockiego Hellrippera jestem już od dawna, kiedy to moje uszy zmasakrowała Epka z 2019 r., a ja przepadłem. Wtedy był to doskonale wykonany klon Toxic Holocaust. Stojący za tym projektem James w niczym zadawał się nie ustępować Bogu Metalpunka, Joelowi Grindowi, niech błogosławione będą Jego riffy, dlatego też, gdy w końcu nadeszło potwierdzone info o nowej płycie, to zaklaskałem udami z ukontentowaniem. Nadeszły też obawy, bo czy w związku z wypłynięciem na szerokie wody, czyli podpisaniem kontraktu w duża wytwórnią, styl nie ulegnie zmianie, pod naciskiem chciwych kutasów z krawatach, by się lepiej sprzedawało. Obawy te podbił pierwszy singiel „The Nuckelavee”, gdzie mocno słyszałem Vreid wersji szybszych kawałków z ich ostatniego albumu. Potem jednak nadszedł pełniak cały, a ja padłem na kolana, riffami przejęty. Chwaliłem Jamesa pana, jak zdrowo pierdolnięty.

Tak było, nie zmyślam. Bo „Czarnoksiężnicy Ponurzy i Uschnięte Wiedźmy”, to zdecydowanie najlepszy, najbardziej chwytliwy, a także najdojrzalszy album w dorobku Hellrippera. Łatka „młodszego klona Toxic Holocaust” może już spokojnie odpaść, bo tutaj jest kulminacja całego dorobku muzycznego szkockiego maniaka. Jako pierwszy kawałek wlatuje właśnie wspomniane wcześniej „The Nuckelavee”, które nadal budzi moje skojarzenia Vreid, ale już wiem dlaczego. Nowy Hellripper kipi od melodii, które jednak nie są jedynie tandetnymi zaśpiewami tiririri na gitarce, a finezyjnie wykonanymi cudami, które idealnie wpasowują się w tę muzykę. Bo już od drugiego kawałka, czyli „I, The Deceiver” wjeżdża na pełnej piździe kawalkada wkurwienia, by niszczyć wszystko na swojej drodze w szalonym tempie, a słuchający już tonie w oceanie fantastycznych riffów. Bo te są znakiem rozpoznawczym Jamesa, który rżnie je dziarsko, niczym Rzymianie deski na krzyż dla cieśli, przy czym nie ma tu mowy o wtórności, czy nudzie. Każdy kawałek prezentuje się inaczej i odkrywa coś nowego. Takie tytułowe „Warlocks Grim & Withered Hags”, które z galopady zmienia się w świetne marszowe tempo, albo „The Hissing Marches”, które wita słuchacza tak tłustą linią basu, że człowiek czuje, że Motörhead jest tam silny. Albo wcześniejsze „The Cursed Carrion Crown”, które rozpoczyna się budzącym uśmiech zadowolenia krzykiem, a który wespół z szalonymi gitarami nasuwa przyjemne skojarzenia z Vektor. Ileż na tej płycie się dzieje, to głowa mała! Do tego świetnie jadowity wokal Jamesa, teraz już zahartowany dodatkowo obfitymi trasami koncertowymi, no i wspomnieć trzeba, że całość nie żarłaby tak dobrze, gdyby pozostałe części również hulały dziarsko. Perkusja łupie, aż miło, podobnież syty bas. Wspominałem już wcześniej o dobrych melodyjkach, a z nich wypływa jeszcze jeden element, który rzuca na kolana, czyli solówki. No takie „I, The Deceiver”, czy również wspomniane wcześniej „The Hissing Marches”, co tam się dzieje! Słuchałem tego i targany huraganem emocji, z nawałnicą pochwał w głowie, mogłem wyrzucić z siebie jedynie zduszone „O żesz ja pierdole”.

Hellripper nagrał płytę totalną. Wiedziałem, że będzie dobrze, ale nie spodziewałem się takiego łomotu, do tego wyjątkowo finezyjnego. Dla mnie sztos!

P.S. Ponieważ Chaos Vault, to wstrętne kolesiostwo, to nastawiajcie ucha na nadchodzącą recenzję na What De Fuzz Podcast, gdyż tam, gdzie jest silny metalpunk, tam Nadredaktor, Wieczny Metalpunk dla Niego, pochyla się czule, jak matka nad ukochanym dziecięciem.

Ocena: 10/10, bo kurwa nie może być inaczej.

Lista utworów:

  1. The Nuckelavee
  2. I, The Deceiver
  3. Warlocks Grim & Withered Hags
  4. Goat Vomit Nightmare
  5. The Cursed Carrion Crown
  6. The Hissing Marshes
  7. Poison Womb (The Curse of the Witch)
  8. Mester Stoor Worm

Bart
539 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Newsy

Zmiany w Saratan

OracleOracle22 września 2010

One Comment

  • Xavras Wyżryn pisze:

    „10/10, bo kurwa nie może być inaczej.”?
    Niezłe jaja. Po dwóch dobrych albumach nagrali takiego kloca, aż żal dupę ściska. Melogówno dla homosiów.

Skomentuj