Skip to main content

Wydawca: Putrid Cult

Wrocławski Grób po raz czwarty częstuje nas niedługim materiałem. Kolejny rok, kolejne 20 minut obskurnego napierdalania. Stali czytelnicy Kejosa znają zapewne zeszłorocznego „Mięsożercę”. Otóż Misophoniato kolejna EPka, która częstuje nas pięcioma ohydztwami. Rozpierdol w sam raz na ostatnie dni tego roku.

Co pierwsze rzuca się w ucho, to syfiaste brzmienie i staroszkolny styl. A ten, kto na tą stronę zagląda, raczej nie szuka tu nowej fali symfonicznego black metalu o planetkach i cipstwach, więc mamy tu właściwych ludzi na właściwym miejscu. Odważę się nawet stwierdzić, że brzmienie tej EPki jest wyśmienite, zachowano tu odpowiednią dawkę piwnicy wielkopłytowego, szarego bloku. Syfiasty, plugawy klimat tego minialbumu udziela się mi od pierwszych dźwięków i, prawdę mówiąc, chłopaki kupili mnie z miejsca swoim graniem. Po pierwszych dwóch napierdalaczach przychodzi pora na powolną „Zimę Stulecia”, kawałek o blacksabbathowskim posmaku, który zacnie przełamuje ten młyn rozpierdolu, a przed nami przecież jeszcze dwa solidne numery. „Czarna Posoka” to najkrótszy banger z tego minialbumu, przy którym niezwykle łatwo rozlać piwsko, bo wprawia nasze truchło w stan wzmożonej ruchliwości. A ostatni numer utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że nie ma szans bym dostrzegł u siebie jakiekolwiek objawy mizofonii. Wprost przeciwnie, do nowego materiału Grobu wraca się z taką samą łatwością, z jaką przychodzi odpalenie kolejnej Perły.

Jest jeszcze na tym świecie miejsce na brud i smród w muzyce. Fanom grania sprzed 30-40 lat siądzie to elegancko i będą prosić o dokładkę. A jeśli Grób utrzyma tempo corocznego wypluwania nowej muzy, to gdzieś w 2023 możecie się spodziewać kolejnych pięciu kawałków. A jeśli nie, to wspomniany „Mięsożerca” i poprzednie dwa dema też czekają na swoją kolej. Warto w chuj.

Ocena: 8/10

Pleban
76 tekstów

Skomentuj