No i ostatni koncert w tym roku zaliczony. I to całkowitym przypadkiem, bo prawda jest taka, że wszystko układałem sobie, by dzień wcześniej wbić do Katowic i zobaczyć po raz pierwszy na deskach w Polsce Truciznę. Nawet se hotel zabookowałem. No ale po raz kolejny życie pokazało mi środkowy palec i z Trucizny wyszedł chuj wielki i bąbelki. Na otarcie łez stwierdziłem, że wdepnę na koncert Furii, Gaahl’s Wyrd i Aluk Todolo.

Do krakowskiego Hype Parku wbiłem na ostatni moment przed koncertem. Z Rzeszowa przyjechałem sam, przeto powałęsałem się chwilę, poplotkowałem z napotkanymi znajomkami i zakupiłem jedyne tego wieczoru piweczko. I tak sobie czekałem na Aluk Todolo. Zespół mi znany, ale jakoś nigdy nie zgłębiony przeze mnie dostatecznie – koncertu byłem jednak bardzo ciekaw. Punkt 19 trio weszło na scenę, nad którą zawieszona była spora żarówka. No i przygasili trochę światła i zaczęli. Occult rockowe show wypadło całkiem nieźle, ale w moim przekonaniu wypadło by jeszcze lepiej, gdyby te światła jeszcze bardziej przygasić, no ale było jak było. Zespół zaprezentował bodajże cztery utwory, naprawdę ciekawe i na swój sposób minimalistyczne, ale jakoś nie mogłem się skupić na tej muzyce. Najpierw te światła potem przede mną stanęła jakaś para, która jak poszła w ślinę na wysokości drugiego numeru to skończyli początkiem ostatniego. Czyli długo. Wspaniałe miejsce na randkę, domu kurwa nie mają? Więc tak to mi przeleciał występ Aluk Todolo. No ale grupa wypadał mimo tych niedogodności na tyle ciekawie, że postanawiam zgłębić ich dyskografię.

Przerwa, drugie piwko, tym razem zeróweczka i przychodzi Diabeł. Niemalże. Gaahl’s Wyrd to nie do końca mój typ black metalu, ale mają naprawdę dobre numery. No i wiadomo – Gaahl to typ, który nie wszedł wczoraj w black metal, więc spodziewałem się co najmniej dobrego koncertu. I nie ukrywam, że taki był. Najpierw na scenę weszli muzycy, na końcu on. I w tym momencie atmosfera jakby się zagęściła. Na początek zagrali „Ghosts Invited” – numer, który wydawało mi się, średnio będzie pasował na otwarcie. A wypadł nieźle. Przede wszystkim za sprawą wokalu Gaahla. Gość jest niesamowity, snując się po scenie i śpiewając, mrucząc i przede wszystkim – drąc pizdę w taki sposób, że trzy czwarte wokalistów w ogóle nie ma startu. Było widać i słychać, że wczuwa się w każdy numer, nieważne czy gorgorothowe „Wound Upon Wound” lub odegrane na koniec „Prosperity and Beauty” czy „From the Spear”, „Through and Past and Past” – w każdy numer wkładał pokłady emocji i złej energii. Zresztą, najlepiej przyjęte zostały właśnie te numery, które oryginalnie wykonywał jako Gorgoroth. Ale powiem Wam, że klimat rozbijał mi zespół który z nim występował. Kurwa, fajnie, że kolesie dobrze bawią się na scenie, ale te ich pozy, coś co mógłbym nazwać „choregografią” ni chuj  nie pasowało mi do black metalowego, było nie było, koncertu. Wiem, że to głupio zabrzmi ale gdy Gaahl wypruwa z siebie trzewia na chwałę Szatana, a stojący obok gitarzysta uśmiecha się i puszcza oczko do ludzi w pierwszych rzędach, to mam tu jakiś dysonans. Miałem wrażenie, że wyjęto ich z jakiegoś wesołego thrash metalowego bandu, albo inaczej – to Gaahla wrzucono doń przez pomyłkę. Stąd też koncert, który mógł mieć naprawdę zajebisty klimat wypadł po prostu dobrze. W ten sposób naukowo potwierdziłem, że uśmiech zabija black metal. Kropka.

Przerwa przed koncertem Furii odrobinę się przeciągnęła i zespół rozpoczął z niewielką obsuwą. No ale w końcu gdzieś tam przed dwudziestą drugą weszli na scenę. I przyszła zima. Znaczy od tego zaczęli. Furii nie widziałem na żywca od bardzo dawna, myślę że od ostatniego koncertu jaki widziałem minęło z sześć – siedem lat. Nie chce mi się sprawdzać, ale pewnie jakoś tak. Ciekaw byłem więc, jak wypadną, bo przez te kilka lat sporo się pozmieniało, jeśli idzie o ich status i zastanawiałem się, czy dostaniemy black metalowy koncert czy pójdą bardziej w performans. No to już Wam mówię, że był to black metalowy koncert z elementami tego drugiego. Podczas ich koncertu za ich plecami wyświetlano jakieś tam projekcje, a chwilami praktycznie na całą scenę puszczany był maping, co wyglądało już całkiem nieźle. A jak muzycznie? Zagrali sporo starych numerów – nie obyło się bez „Krwi w kolorze bursztynu” czy „Ohydny jestem”, było też trochę nowszych rzeczy, choćby „Swawola Niewola”. Generalnie początkowo zespół jakby nie mógł złapać flow, coś też im kulało brzmienie podczas pierwszych dwóch numerów, ale im dalej w las tym bardziej black metalowo. Oczywiście Nihil na scenie to jest jednak trochę aktor, stąd też cały czas miałem wrażenie, że dostajemy black metal z dość pokaźną jednak dozą performansu – no ale do tego Furia przyzwyczaiła nas już dawno. No i ludziom się podobało, bo pod sceną chwilami to był nawet młyn i stage diving. Na sam koniec poleciało „Płoń” i po nim Furia zeszła ze sceny.

Ja też zresztą zaraz po wybrzmieniu ostatnich dźwięków udałem się do wyjścia, po drodze zahaczając o stoisko z merchem, ale jakaś pomroczność jasna rzuciła mi się na ślepia i nie znalazłem tego, czego szukałem. Mimo, że ponoć było. No nieważne.

Koncert był więc całkiem udany, a co do Furii to wkrótce znów ich obejrzę, bo właśnie zakupiłem sobie bilet na ich koncert z okazji dwudziestopięciolecia Śląskiej Filmoteki. Może być ciekawie.

Oracle
19331 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Scorned Congregatios vol. 1: Grand Belial’s Key, Arghoslent, Infernal War, Haeksenhamer; Chorzów, Klub Leśniczówka; 29.08.2026Relacje

Scorned Congregatios vol. 1: Grand Belial’s Key, Arghoslent, Infernal War, Haeksenhamer; Chorzów, Klub Leśniczówka; 29.08.2026

BartBart8 września 2026
Mystic Festival 2026; Tereny stoczni w Gdańsku; 3 – 6 czerwca 2026Mystic Festival 2026Relacje

Mystic Festival 2026; Tereny stoczni w Gdańsku; 3 – 6 czerwca 2026

ŁysyŁysy1 lipca 2026
Nihility Days Vol 3: Piołun, Czarny Szermierz i Rapidfire; Rzeszów, Pub Underground; 27.06.2026Relacje

Nihility Days Vol 3: Piołun, Czarny Szermierz i Rapidfire; Rzeszów, Pub Underground; 27.06.2026

PathologistPathologist29 czerwca 2026

Skomentuj