Skip to main content

Wydawca: Everlasting Spew Records

Fossilization wielbię już od czasu ich pierwszej Epki, która sponiewierała mnie niemożebnie. Ognia do pieca dorzucił następny w kolejce split z Ritual Necromancy, dlatego też tupałem nóżkami w nerwowym oczekiwaniu, gdy dobiegła mnie wieść, że idzie pierwszy, oficjalny pełniak.

Ale od początku. Fossilization, to pochodzacy z Brazylii duet, którego członkowie udzielają się też w Jupiterian, czy choćby Mortal Embodiment, a który miażdży przy użyciu mieszanki death doom metalu ze sporadczynymi elementami smoły. Wspominałem o poprzednich dwóch wyziewach, które trzymały naprawdę wysoki poziom, ale nie byłem przygotowany na to, co wyleciało z głośników. A była to istna soniczna lawina, która bezlitośnie miażdżyła wszystko na swojej drodze. Przede wszystkim riffy. Bezlitosne, ciężkie, jak ostatni tydzień przed wypłatą, ale zaskakująco finezyjne. Fossilization nie bawi się prostotę, bo dźwięki są przemyślane i skonstruowane z pietyzmem, dlatego nie ma mowy o nieporadnej zbitce motywów. Ba! Prowadzenie riffów momentami kojarzy mi się z Portal. Do tego pyszna perkusja, która odpowiednio podbija ciężar płyty. No i wokal, taki jak lubię w death metalu. Niski, grobowy growl, któremu bliżej jest do jakiegoś dzikiego zwierzęcia, niż do palety dźwięków wydawanych przez człowieka. Pochwalić też muszę doskonałe brzmienie, dzięki któremu ani jeden motyw nie traci na brutalności. Wszystkie te elementy są pyszne osobno, ale mówimy o całości, a tę odbieram, jako, jak na razie, szczyt możliwości Brazylijczyków. Fossilization nie nagrało „tylko” płyty z death doom metalem. To muzyczne studium powolnej agonii przepełnionej bólem, gniewem i strachem. Początkowe kawałki, to jeszcze stadium walki z nieuchronnym oraz bezowocne próby odwleczenia tego, co nieuniknione. Obczajcie ten motyw w środku „Oracle Of Reversion”, które idealnie oddaje rozpaczliwe machanie na oślep pięściami. Przy kawałku tytułowym walka zamiera i zostaje już tylko płytki oddech, który w „Eon” już całkiem zamiera, gdy pozostaje strach przed zapadającą ciemnością, a który jeszcze przyprawia o ostatnie konwulsje. Ja pierdolę, jak w tym kawałku przebija to poczucie końca nędznego, żałosnego żywota. Płytę zamyka „Wrought In The Abyss”, które zawiera w sobie ponury, pogrzebowy motyw oznajmiając oficjalnie, że męka dobiegła końca.

Fossilization przeszło same siebie. Poprzeczka, jaką sobie ustawili jest bardzo wysoka i ciężko im to będzie przebić, ale chuj z tym. Cieszmy się tym, co jest tu i teraz. Dawno nie czułem się tak sponiewierany i wyzuty z jakiegokolwiek poczucia szczęścia po obcowaniu z płytą. A jest to jeśli nie kandydat do płyty roku, to na pewno obowiązkowa jego topka. Minusów nie stwierdzam. Odsłuch obowiązkowy dla każdego maniaka.

Ocena: 10/10 (chyba się nie spodziewaliście, że będzie inaczej?)

Lista utworów:

  1. Archæan Gateway
  2. Once Was God
  3. Oracle Of Reversion
  4. At The Heart Of The Nest
  5. Leprous Daylight
  6. The Night Spoke The Tongue Of Flames
  7. Eon
  8. Wrought In The Abyss
Bart
584 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Newsy

Blaakyum nie zagra w Progresji

OracleOracle17 października 2013
Newsy

Nowe demo Zmierzch

OracleOracle29 marca 2010

Skomentuj