Skip to main content

Wydawca: Inferna Profundus Records

Ależ mi się trafił przeokrutny split. Jeśli dołożymy do tego jeszcze to, że dzielą go między sobą dwa zespoły z obu – umownie – stron globu, robi się jeszcze ciekawiej. No ale od początku…

Na pierwszy strzał idzie black metalowa Fonsadera. Pochodzący z Meksyku projekt (wcześniej znany jako Eyávbëg) przynosi nam trzy kawałki czystego jak łza ludzkiego ścierwa, surowego i staroszkolego black metalu. Niby nic odkrywczego, ale w tych dwóch kawałkach (trzeci bowiem jest czysto instrumentalny) jest tyle zła i nienawiści, ile tylko papież może na swoim garbie przenieść. Szczególnie w drugim kawałku Vhéinzarm A’he’cytäír – odpowiedzialny za ten hałas – daje tutaj upust swojemu choremu do granic możliwości wokalowi („In Proelio Cervi„), gdzie czysta abominacja płynąca z jego gardzieli napędza w słuchającym chore wizje anihilacji i zniszczenia katolickiego i skorumpowanego zarazem ścierwa. Wrzask przemieniający się miejscami w niewyobrażalny pisk działa tutaj ze zdwojoną mocą, a proste partie gitar potęgują obecność zła. Ta chora wizualizacja ludzkiej eksterminacji przetopiona na muzyczny podkład idealnie współgra z drugą częścią splitu, którą zajmuje nie kto inny, jak sam reprezentant 4444 rzeszy, czyli koreański Biological Warfare

Tutaj nie ma już dźwiękowej litości. W dwóch kawałkach została ukryta black metalowa zaraza, która połączona wraz z grindująco-noiseową formą, sprawnie uszkadza system nerwowy słuchającego. To wręcz idealna nuta w której fan, chociażby sceny indyjskiej, odnajdzie dla siebie idealne dźwięki muzycznego ludobójstwa. Przykład z brzegu. “No Country For Hybrids” to esencja tej muzycznej formy, gdzie po krótkim intrze dostajemy gazem prosto w twarz i wchłaniając go z każdą minutą tracimy kontakt z rzeczywistością widząc jak ludzie dookoła nas giną w niewyobrażalnych męczarniach. Czysty, muzyczny holocaust zatopiony w dwóch kawałkach to idealna porcja muzycznej nienawiści jaką Biological Warfare mogło sprezentować na tym splicie.

Podszedł mi mocno ten split w zasadzie od pierwszego odsłuchu za sprawą Fonsadera, która przywróciła we mnie chęć powrotu do czarnej, metalowej materii. Biological Warfare zaś utwierdziło mnie w przekonaniu, że black wymieszany w noiseowej formie to najlepsza mieszanka dźwiękowego terroru jaka obecnie istnieje.

Ocena: Fonsadera: 8,5/10 | Biological Warfare: 8/10

Fonsadera

  1. Hoc Voluerunt
  2. In Proelio Cervi
  3. Fonsadera

Biological Warfare

  1. No Country For Hybrids
  2. 弱者には死のみ
Łysy
806 tekstów

Grafoman. Koneser i nałogowy degustator Browaru Zakładowego. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Newsy

Nowy album Goatkraft

OracleOracle29 września 2023

Skomentuj