Podsumowanie roku

Jak przepowiadaliśmy, ankieta dobiegła końca. Przez tydzień zaciekłe boje toczyły ze sobą najlepsze, jak i najgorsze płyty, a także szczęśliwcy, którzy stanęli w szranki o złoty tytuł Imbecyla Roku 2014 za wyjątkowo chujowe podejście do tematu. PKW w osobie Redakcji Chaos Vault czuwało nad szczerością i prawidłowym przebiegiem głosowania. Cóż, można powiedzieć, że w większości konkurencji były pozycje, które zdystansowały pozostałych – często o niemal dwie długości przyrodzenia Rocco. Więc sporo – to dla tych, którzy nie znają klasyki. Poniżej wyniki z naszym komentarzem. A potem zobaczymy, kto na napince a kto z klasą przyjmie je na klatę…

 

ankieta

Oracle: Tutaj w zasadzie Kriegsmaschine i ich „Enemy Of Man” nie miało sobie równych. Widać to nie oni są tytułowym wrogiem człowieka. Drugie miejsce dzielone jest przez Furię i jej „Nocel” oraz Behemoth i „The Satanist”. Oba albumy uzyskały równą liczbę głosów. Można więc powiedzieć, że Nihil i Nergal na jednym stali stopniu. Co prawda przeciwko Nihilowi nikt nie protestował pod EMPiKami, no ale jakoś będzie musiał z tym żyć, hehe. Podium zamyka Odraza i „Esperalem Tkane”. W kontekście wspomnianego podium innego sensu nabiera numer „Tam gdzie nas nie spotkamy”. U nas ten krążek kręcił się często bądź nawet częściej od co poniektórych z podium. Po zdobyciu zaszczytnego miejsca już słyszymy jak duet robi „naparstek w naparstek”.

(A ja pozwolę się wtrącić. Miętoliłem Odrazę wiele razy i nie kumam hajpu. Może nie dorosłem. Skromne moje zdanie i tak Słyżowi chwały wydawcy i pieniędzy nie odbierze. Zresztą niech ma, coby nie głodował. – dop. Ef)

Za podopiecznymi Arachnophobii uplasował się też bardzo dobry krążek Doombringer. A zaraz za nim – niespodzianka – Dark Fury. Niespodzianka, bo jakoś szerokich akcji promocyjnych „Synninghwait” nie odnotowaliśmy… Potem kochane metale mamy Vader i „Tibi Et Igni”. Czyżby nastały czasy pacyfizmu, a Peter i reszta szli do rezerwy? A może to chujowe supporty podczas Wojny Błyskawicznej wpłynęły kiepsko na promocję tego krążka? Oczywiście głosy oddano też na inne krążki, ale mamy tu już rozdrobnienie niczym w parlamencie polskim gdy nie było jeszcze progów wyborczych…

Łysy: Tego wyboru można było się spodziewać. Nadworny necrotekściarz ze swoimi Nocelowym poematem zamieszał równie dobrze, co Hoffman swoimi podróżami za sejmową kasę. Dalej równie nie ma zaskoczenia. Kriegsmaschine, Doombringer, Witchmaster, Genius Ultor, Abusiveness. Nic odkrywczego, ale to moi osobiści faworyci w dziedzinie niszczenia dźwiękiem. Z trochę innego bieguna dorzuciłbym Lux Occutlę i powrotny album. Ja wiem, to już totalnie nie to samo co naście lat temu (niektórzy stwierdzili nawet, że to kupa roku), ale nie oszukujmy się. Nic nie jest stałe he he… ale zespół z Dukli przełamał kolejną barierę w swojej twórczości. Oby kolejny album nie ukazał się ze znaczkiem geriatrycznym. Na dokładkę jeszcze dorzucę Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi. Bardzo ciekawa kontynuacja Duszę Wypuścił.

Pathologist: Dla mnie top tego roku to na pewno Kriegsmaschine i Odraza. KSM wydało materiał, który jest w moim odtwarzaczu minimum raz na tydzień. W ogóle się nie nudzi i za to szacunek. Odraza warta jest wyróżnienia za to, że zrobili black metal o piciu na smutno hehe. Bardzo dobrze robi mi też debiut Eerie, który zepchnął z podium nowy Doombringer. Słyżowi zrobi się pewnie jeszcze milej jak napisze, że podczas słuchania Sigihl czuje się jak by mi ktoś rwał zęba bez znieczulenia. Powoli…
triptykon ank

Oracle: Tutaj rozdrobnienie było jeszcze większe. Oczywiście zdeklasował wszystkich Triptykon i ich „Melana Chasmata”. To Tom wywalczył sobie laur zwycięzcy, a możliwe, że dołożył się do tego i ich fenomenalny koncert na zakończeni roku. Miejsce drugie – Teitanblood. O ile wcześniejsze materiały mieli dobre, tak „Death” rozjebało Was i nas i jest to w pełni zasłużona druga lokata. Stawkę zamykają Finowie z Satanic Warmaster. Kto wie, gdyby „Fimbulwinter” nie ukazała się dość późno, bo w połowie listopada może podium prezentowałoby się inaczej? Poza tymi kapelami Wasze uznanie zdobył jeszcze krążek Dead Congregation, jak również Vallenfyre czy Mayhem. Ale jak już wspomniałem – tutaj Wasz rozstrzał był bardzo szeroki… (Moja piątka wygląda inaczej, ale taka wola czytelniczek i czytelników i dzisiaj kłócić się nie będę. Może jutro. – dop. Ef)

Łysy: Trudny wybór. Ukazało się tyle tego, co ustaw w sejmie. Zdecydowanie – chyba – w tym roku moja czarcie serduszko ha ha porwał Teitanblood, za nim uplasował się Diocletian oraz
Ævangelist jak i Lvcifyre. W kategorii black metalowej, zdecydowanie Blut Aus Nord. I choć III część Memoria Vetusta nie jest najlepszą częścią trylogii, to jednak doskonale ją uzupełnia. Potem dłuugo nic i nowy Satanic Warmaster oraz Darkspace. No i debiutancki album Niemców z Mantar. Chociaż tyle tutaj gatunków, co kilometrów marszałka Sikorskiego. Z totalnie nie metalowych rzeczy na pewno Bohren Und der Club Of Gore i jego „Piano Nights”. Bardzo dobra rzecz do posiadówy ze szklanką czegoś mocnego. I może jeszcze Star Of Ash. Tyle w tej kategorii.

Pathologist: Teitanblood „Death” to dla mnie płyta roku. Taki poziom syfu, zgnilizny i okrucieństwa ciężko jest osiągnąć. „Death” to idealny tytuł dla tej płyty. Miejsce drugie to debiut Dread Sovereign. Chyba najczęściej słuchana przeze mnie płyta w 2014 roku. Na podium łapie się jeszcze nowy Darkspace za nagranie swojej najlepszej płyty. Nie będzie przesadą, jeśli napisze, że Darkspace nagrał najlepszy krążek w dziale kosmicznego black metalu. Tuż za podium The Deathtrip. Za kapitalne wokale i niesamowity klimat psychozy hehe. Muszę wyróżnić też nowy Mayhem, ale z oceną się wstrzymam, bo cały czas próbuje się wgryźć w tą płytę.

 

koncert ank

Oracle: My wiemy, że jesteście mobilni i ciekawi świata, ale postanowiliśmy się ograniczyć do granic Rzeczypospolitej, żebyście nam tu nie wrzucali jakichś Rock In Rio czy innych tego typu spraw. Wiadomo, że Polska na tle reszty świata wciąż wygląda bidnie jak cygan pod kościołem, ale zawsze tych kilka sztuk w roku się trafia. W 2014 najbardziej chwaliliście sobie Untamed & Unchained Tour 2014, na których jak wiadomo zagrała Mgła, One Tail One Head, Svarti Dauði i Mare. Ano, był to rozjeb, liczymy że i ten rok przyniesie coś podobnego. Pozycja druga – Xmass Knockout Fest 2014, czyli sprawa bardziej świeża. No tak, tutaj też byliśmy i głównie za sprawą Triptykon cenimy. Sporo głosów oddaliście na koncert King Diamond i znalazłby się on na podium, gdyby nie fakt, że miał miejsce w 2013 roku – nie wytrzeźwieliście jeszcze od tego czasu, hehe… W tej kategorii podobnie jak w poprzedniej – różnych głosów było wiele na bardzo różne koncerty, a w pamięć Wam zapadły również gigi Cannibal Corpse, Manowar czy Immolation.

Łysy: Krótko: Untamed & Unchained Tour 2014 oraz Bestial Laceration.

Pathologist: Nie będę oryginalny: Untamed & Unchained Tour 2014 . Za dobór kapel, za ludzi, za imprezę. Musze wyróżnić też Beastmilk we Wrocławiu, Cult of Luna w stolicy i Triptykon w Grodzie Kraka.

 

Kupa Roku z Polski

Oracle: Tutaj walka była zażarta, ale wszystkich zdeklasowało Northern Plague (smutne jest to, że nie przyjmą oni tego do wiadomości i dalej będą nas traktować jako pył jeno -Ef). Chylimy więc czoła przed zwycięzcami i gratulujemy im lauru Kupy Roku z Polski. Mamy nadzieję, że chłopaki nie odpuszczą i w przyszłym roku również będą walczyć o utrzymanie pasa, hehe. Po Northern Plague jest długo długo nic, a następnie mamy Besatt i ich „Nine Sins”. Ekipa Beldaroha została przez Was doceniona wieloma głosami. Szczególnie podobały się Wam wokale, ale o tym może przy ostatniej konkurencji wspomnimy jeszcze, bo oto trwał bój o trzecie miejsce. Jednym głosem zdobyła go… Furia „Nocel” i tym samym wypchnęła ze stawki Behemoth i „The Satanist”. Ciekawe, widać że obie kapele mają mniej więcej tyle samo zwolenników co przeciwników. To jak, zaczynamy nową Świętą Wojnę? Zamiast sztyletów z lodu może będą Sztylety z Węgla? Zwłaszcza, że z odsieczą może też przyjść Morowe, na które oddaliście w tej kategorii sporo głosów. Po dupie dostało się również obu Katom. Zasłużenie.

Łysy: tyle tego gówna jest, że trudno było stwierdzić. Na pewno Vesania oraz – trzymając linie programową – Northern Plague…, no żesz kurwa jebana…

Pathologist: Northern Plague, Besatt, Vesania to najbardziej śmierdzące stolce usadzone na polskiej ziemi w 2014 roku. Zaorać.

 

Kupa Roku zagranico

Oracle: Podobnie jak przy Najlepszym Wydawnictwie Zagranico tak i tutaj rozstrzał był spory. Laur pierwszego miejsca przypadł dla Mayhem „Esoteric Warfare” (lub „Esoteric Gówno” jak ktoś raczył napisać). Drugie miejsce przypadło dla Arch Enemy, zaś na trzecim stopniu gniotą się ex equo cztery zespoły ze swoimi krążkami: In Flames, Judas Priest, At The Gates oraz Burzum. No kurna, ciasno tam, mamy choć nadzieję, że obdzielą się laurem sprawiedliwie. Gama pozostałych zespołów, którym chcieliście przyznać zaszczytne miano Kupy Roku Zagranico jest naprawdę bardzo szeroka, ale szkoda nam miejsca, by je wszystkie wymieniać.

Łysy: na pewno Lantlos. Kurwa tyle nadziei a wydali takie pastelowe gówno dla fanów tęczy i analandii. Masakra jakaś. No i Burzum… Za całokształt obecnych dokonań, nie tylko muzycznych. Zawiedziony jestem też Dub Buk’iem. Nie tego się spodziewałem i chciałem od tego zespołu.

Pathologist: „Esoteric Warfare” na pierwszym miejscu w kategorii światowej kupy? No bez jaj. Dobra płyta, która wymaga czasu. Mayhem nie nagrywa chujowych płyt. Albo ja jestem takim bezkrytycznym fanem hehe.

 

Imbecyl Roku

Imbecyl Roku 2014 (łc. imbecillus ‘słaby, niedołężny’) – To zbiorcza kategoria, do której mogliście wrzucić całe zespoły, wydawców, grupy jak i „wybitnie” jednostki. Oraz dołożyć komentarz z uzasadnieniem wyboru. Niniejszym ogłaszamy, iż Imbecylem Roku 2014 wybraliście Adama „Nergala” Darskiego, jak to mówią w telewizorze. Powody mieliście różne. A to za „nabijanie szmalu gdzie tylko się da”, a to za „poczucie kontrolowanego celebrytyzmu. W istocie to celebrytka (stan, nie osoba) kontroluje jego, a największy blamaż odpierdolił z nonszalanckim ujawnieniem Tobiasa Forge, jako Papy Emeritusa z Ghost.”. Nie spodobała się Wam również jego broda, hehe… jak również – „Pizdochlast od lat robi szoł ze swojej osoby; teraz lansuje się nosząc pedalską czapkę, w której wygląda jak jebany Rumcajs po lobotomii. Dość już mam tego jego brylowania na salonach, gdzie wygłasza swoje mądrości piętnastolatka, któremu dopiero zaczynają obrastać jajka i odkrywa do czego służy kuśka, a wiedząc to, czerstwymi tekstami próbuje namówić jakąś pryszczatą metalówę, coby mu popuściła szpary. Takie jebane, wysublimowane metafory przychodzą mi do głowy, gdy myślę o tym chliporzygu.” Tak, no swoje za uszami ma, czego nie omieszkaliście mu wytknąć – my ze swojej strony zaś gratulujemy tytułu panu Adamowi. Drugie miejsce przypadło chłopczykom z Northern Plague. A to za „marketing” i słynne już „wykresy kołowe”, a to za bycie pedałami, a to za w ogóle bycie. Na pocieszenie chłopakom powiemy, że niewiele im brakło do Nergala – musicie się postarać. Może w przyszłym roku zgarniecie zwycięstwo w tej kategorii. Ostatni na podium wgramolił się Mariusz Polański – widzisz Mariusz, wszedłeś tu bez akredytacji! (i bez słoika -dop. Ef) Brawo. Czytelnicy Chaos Vault uznali, że jesteś BDB kolegom od serca i tymi głosami chcieli pozdrowić Cię serdecznie. Gdyby była gala z tych rozdania tych nagród to niechybnie miałbyś przywilej napisania BDB relacji. Poza podium znalazły się też „columbijskie wokalsy Beldaroha”, na którego to również gęsto oddawaliście głosy (jednak za mało, by wciągnąć Besatt na podium). W tej kategorii docenione zostały też przemyślenia użytkowników forum masterfula – zapewne sami poczują się w obowiązku podziękować za ten miły gest czytelnikom. No i okazało się też, że czytelnicy Chaos Vault to jednak nieromantyczni są. Sporo głosów zebrał Thabel za oświadczenie się w katolskiej telewizji, pod katolskim wąsem Zawiszy. Czytelnicy podziękowali za taki Black metal… (Szkoda, że nie jest wyżej, no ale ustalmy konkurencja była mocna dop. Ef) Doceniono również taneczne umiejętności pana z Crepusculum w teledysku z nurtu disco dance. A także synkom z Hybris za obrażalstwo i skarżenie się starym, heheh… Nie oszczędziliście również mnie – jakiś urwis napisał „Oracle – bo to chuj”. Zrobiło mi się tak po ludzku przykro. (Mi po ludzko przykro zrobiło się, że mnie nikt tak nie docenił. Chujnia ; / dop. Ef).

Łysy: Gówno wisiało w powietrzu i wisieć będzie zawsze. Słysząc szmer gówno wiatru, który niesie gówiennymi falami wszystko co gówniane, stwierdzam, że nagroda imbecyla roku należy się tym, którzy są imbecylami.

Pathologist: Debilstwa w metalu nie brakuje: ten się lansuje w TV, ten się oświadcza, ten chodzi na marsze w obronie katolickich wartości, ten pisze relacje z koncertu na dwie linijki. Można się tym przejmować a można to zwyczajnie olać. Olewam więc.