Skip to main content

Fallen Fate  Into the BlackKomuś pomyliły się chyba etykietki, jeśli muzykę Fallen Fate chce nazywać thrash metalem. Zwłaszcza jeśli zespół pochodzi z kraju, który wypuścił tak wspaniałe thrash metalowe marki jak Onslaught, Slammer, Sabbat, czy nawet zespoły nowej fali…

Przyjąłem więc to promo licząc na miłe zaskoczenie. Zaskoczenie owszem, było – ale raczej z gatunku tych, przy których liczysz, że dostaniesz na urodziny pieska albo kotka w ostateczności, a dostajesz śmierdzącego karpia. Fallen Fate już zdjęć zalatywało mi niespecjalnie, ale se myślę – dzś thrashersi to różni są. Ale to co słychać na „Into The Black” nie ma nic wspólnego z thrash metalem. Literalnie – nic. Mamy tutaj połączenie melodyjnego death metalu z symfonicznym black metalem (zwłaszcza z Dimmu Borgir), które przejawia się klasycznie – totalnie przesłodzone melodie i solówki, quasi – agresywny wokal, chwytliwe riffy okraszone klawiszowymi plamami w tle. Nie chcę być złośliwy, ale podejrzewam, że dziewczę z okładki jest chyba grupą docelową zespołu Fallen Fate. No tak – podejrzewam, że fan Brytyjczyków nie jest zbyt wymagający – zadowoli się pełną dyskografią Children of Bodom i jakąś klasyką. Mnie mdli słuchają tego krążka od nadmiaru lukru, jaki mi zaserwowano, a to dopiero drugi odsłuch. I żeby tu było cokolwiek, co powinno przykuć moją uwagę i zrodzić nadzieję, że może jeszcze jeden odsłuch jest konieczny – uwierzcie mi, nic takiego tutaj znaleźć nie mogę. Parafrazując nazwę zespołu – ich przeznaczeniem jest być klonem i to raczej nawet nie tym z najwyższej półki – widać nawet potencjału komercyjnego w nich nie widać, skoro żadna wytwórnia nie chciała ich wypuścić jako „swoją odpowiedź na zespół Alexiego”. Dodatkowym minusem jest to, że te numery są do siebie bliźniaczo podobne, co jeszcze gorzej wpływa na mój odbiór tego wątpliwej jakości dzieła. A jak się cieszyłem, że choć bez czystych melodyjnych wokali się obejdzie, to takowymi zaatakowali pod koniec w „Last Rites”. Szkoda, tak to choć by jeden punkcik więcej mieli, właśnie za tę absencję. 

A z tym thrash metalem w opisie to już ktoś przesadził. I właśnie po to istnieje piractwo – by ktoś nawinie nie naciął się na etykietkę. Chyba, że wcześniej zasięgnął języka na Chaos Vault, hehe… Odsłuchane. Usunięte. Nie warto.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. The Rise (intro)  
2. Blackened Within  
3. Until the Final Hour  
4. Into the Black  
5. Possession  
6. I Welcome the Dead  
7. Rituals  
8. Last Rites  
9. The Demise (intro)  
10. Vespa
Oracle
16856 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj