Wydawca: Chthon Records
Nie wiem, czy na polskiej scenie jest osoba, która udzielałaby się w większej ilości zespołów i projektów niż Wened. Jego doba musi mieć 124 godziny najwyraźniej, ale skoro daje radę, to ja nie mam nic przeciwko. Nie prowadzę też statystyk, ile te zespoły ciągną, odnoszę wrażenie, że poza nielicznymi wyjątkami kończy się na dwóch trzech materiałach. A jak będzie w przypadku Exsanguinare?
Tego nie wie nikt. Ale faktycznie, przejdźmy do muzyki – „The Victorious Night of Necromantical Hordes” to debiut tego duetu. Duetu, bo poza Wenedem za gitary I bas odpowiada niejaki Orkus z Incrustation. Zaskoczeniem pewnie zerowym będzie fakt, gdy napiszę, że Exsanguinare to zespół do cna black metalowy, z totalnie surowym i podziemnym zabarwieniem. Jeśli bym miał tym razem do czegoś porównać – to gdzieś tam pewnie słychać byłoby echa bardzo wczesnego Emperor i polskiej sceny black metalowej z lat dziewięćdziesiątych – cover Arkony na koniec też nie wziął się znikąd, a z kolei taki numer jak „Solstycjum Hyperborejskiej Zemsty” brzmi jak całkiem wyraźny hołd dla tego zespołu czy też im – mniej lub bardziej – podobnych hord jak Capricornus, Gontyna Kry… Może jedynie w przypadku Exsanguinare nie mamy tak bardzo uwydatnionych partii parapetu. Natomiast mamy tutaj dwa wokale – jeden bardziej skrzeczący, drugi bardziej krzyczący, ale raczej pojawiają się w osobnych kompozycjach (a szkoda, myślę, że mogłoby to nieźle zabrzmieć, choć nie wiem, czy nie byłoby to zbyt ekstrawaganckie w przypadku Weneda, heh…). Ten krążek dostałem do recenzji w pakiecie z albumem Nieumarłych i jakoś bardziej leży mi to co słyszę właśnie tutaj.
Oczywiście w dalszym ciągu, po raz n-ty podkreślam, że to co tworzy Wened jest zazwyczaj mocno ortodoksyjne i elitarne, więc zdaję sobie sprawę, że choćby odsłuchiwany właśnie przeze mnie „The Victorious Night of Necromantical Hordes” ma małe szanse, że polubi go niedzielny słuchacz. I ja też nierzadko odbijam się od surowości jego muzyki, ale w tym przypadku jakby trafia ona do mnie w większym stopniu niż część innych projektów, w których Wened maczał palce. Pewnie przez to, że nie ma tutaj ani krzty ambientu, powolnych, depresyjnych elementów, a po prostu skok ponad ćwierć wieku wstecz. I to akurat jest dla mnie OK, a nawet więcej – jest to jedna z lepszych propozycji tego muzyka z ostatnich kilku lat.
https://www.facebook.com/Chthon-Records-100672495640868
