Skip to main content

Wydawca: Agonia Records

Że coś tam się dzieje w obozie Entropii wiadomo było już od jakiegoś czasu. Po genialnym „Vacuum” bardzo czekałam na nowe wydawnictwo. Ścieżka rozwoju tego zespołu mogła dać naprawdę zadziwiające dzieło.

I tak oto pojawił się „Total”, czwarty album kapeli. I przyprawił mnie o potężny ból głowy… Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem taki zgryz z jakaś płytą. Jestem trochę rozdarty wewnętrznie i długo myślałem jak to w ogóle ugryźć, żeby znaleźć balans między subiektywną, a obiektywną oceną. Pewnie się nie uda, ale spróbujmy. „Total” to dzieło zdecydowane inne od poprzedniczki. Muzycznie mamy tu znacznie więcej przestrzeni, dużo więcej lekkich, przystępnych motywów, znacznie mniej ciężaru i gęstości. Było to też czuć na koncercie (Entropia, Sunnata i Mord’A’Stigmata w Krakowie dla jasności), gdzie grane obok siebie numery starsze i te najnowsze sprawiały wrażanie, że mamy do czynienia z zupełnie innym zespołem. Z płyty jest nieco inaczej. Czuć to, że „Total” jest to poszerzenie idei „Vacuum”. Można zrozumieć, że jedna płyta wynika z drugiej. Kunszt muzyczny też nie podlega żadnej dyskusji. Pod względem kompozycyjnym i tak zwanego skilla płyta to ekstremalnie wysoki poziom. Czuć jakby muzycy przez te pięć lat skończyli studia wyższe z obsługi swoich instrumentów. Jestem pod wrażaniem. Tylko niestety mi się słucha tego kiepsko… Może to dlatego, że nie potrafię grać na niczym i nie umiem się skupić właśnie na tej „technicznej” stronie „Total”. Jest to bardzo mocno prawdopodobne. Płyta niestety dłuży mi się niemiłosiernie. Brakuje mi tu tych emocji, co w poprzednich płytach. Tej mocy, duszności i przygniatającego ciężaru. Ja rozumiem, że trochę to inny koncept, ale dla mnie takie granie jest męczące. Nie potrafię się przy nim zrelaksować, nie umiem znaleźć prostej czynności, w której by mi nie przeszkadzało. Jestem przekonany, że ta płyta na mojej półce zakurzy się niemiłosiernie, bo zawsze jak będę przy Entropii, to sięgnę po inne ich wydawnictwo, gdyż nie mogę sobie wyobrazić czasu i miejsca, do którego „Total” będzie mi pasował. Naprawdę nie chcę, żeby ta recenzja zabrzmiała jak jebanie beznadziejnej płyty. To jest dobra płyta, tylko nie do takiego odbiorcy jak ja.

Mimo wszystko polecam każdemu sprawdzić na własnych uszach czy taka forma sztuki mu odpowiada. Mi nie, ale komuś na pewno.

Ocena: 7/10

Pathologist
1129 tekstów

Newsy

Debiut Paganfire już jest

OracleOracle19 kwietnia 2013

Skomentuj