Wydawca: Putrid Cult, Dark Horizon i Deviant Records
Pamiętacie Demonic Temple z Bogatynii? Swego czasu, gdy wydali swój pierwszy długograj, namieszali niejednemu w głośnikach swym unikalnym klimatem i dźwiękiem. Jak jest z ich najnowszym dzieckiem zatytułowanym „Incrementum”?
Cóż… Brzmią jak pewien zespół tylko bez cukierków i innych chujków na kijku. Mamy pełno siarczystych riffów, które sypią się jak wprost z rękawa, wokal wy łagodniał i w pewnych momentach zrobił się bardziej doniosły. Pojawiła się bardziej apokaliptyczna otoczka wybijana na perkusji, a nad wszystkim zawisnął znajomy klimat. Chryste Panie! Czuję się jakbym słuchał „The Satanist” w wersji 2.0! Duch Behemoth unosi się nad tym spory. Większość pewnie odrzuci ta informacja i z nerwów zaaplikuje sobie pawulonik na uspokojenie, ale tym, co to nie przeszkadza, to będą bawić się bardzo dobrze przy tym albumie. Nie okłamujmy się, takie granie potrafi ściągnać publikę i zachwycić nie jedną osobę. Jestem ciekaw czy wzorowanie się na zespole na B bylo zamierzone. Nie ma co porównywać najnowszego dzieła do „Chalice of Nectar Darkness” bo jedynka jest w zupełnie innym klimacie. Oba długograje są dobre i warto dać szansę i nowemu, chociaż słychać wiele inspiracji wiadomo kim.
Sam na początku byłem bardzo zdziwiony nowym dziełem, ale wraz z kolejnymi utworami wszystko zaczeło mi wchodzić jak schłodzona lufa zimnej do gardziołka.
Ocena: 7/10
Tracklista:
1. Mystical Wind (Black Light)
2. Sanctus Ignis
3. Hymn to Pan
4. Manifest of Lightning Souls
5. Devotion for the Serpent Glory
6. Transformation Path




