Wydawca: Hell’s Headbangers Records
Przy publikacji recenzji ostatniej płyty Deiphago „Satan Alpha Omega” pojawiły się opinie, że Filipińczycy nie grają muzyki a jeno generują hałas. Ale gdzie jest granica pomiędzy hałasem a nie hałasem w metalu? Dla statystycznego Janusza z wąsem Iron Maiden to będzie kakofonia dźwięków. A gdzie ta granica leży u kuc braci?
Jak dla mnie nie wyznacza jej najnowsze dzieło Filipińczyków zatytułowane „Into the Eye of Satan”. Jest to ultraszybkie, bezkompromisowe napierdalanie rytualnego black/death metalu. Faktycznie są momenty, w których może to przypominać chaos. Ale zdecydowanie kontrolowany chaos. Rzuca się to na uszy przy okazji solówek, których jak dla mnie, mogłoby nie być. W tych momentach faktycznie słychać jakby ktoś wrzucił gitarę do betoniarki, ale są to krótkie fragmenty utworów, więc nie razi to tak bardzo. Całość jest zasadniczo dobrze przyswajalna i zajebiście morderczo odegrana. Muszę też stwierdzić spory postęp tej kapeli. O ile wczesne wydawnictwa były nieco niedopracowane to w przypadku „Into the Eye of Satan” nie ma miejsca na niedociągnięcia. Ta maszyna pracuje perfekcyjnie, bezlitośnie miażdży kości i dokładnie zgniata czaszki. Niespecjalnie jest, o czym się rozwodzić, bo dalej jest to takie samo granie, co poprzednio tylko słychać, że chłopaki z krążka na krążek potrafią coraz lepiej korzystać ze swoich instrumentów.
Powtórzę też to, co napisałem przy okazji recenzji ich splitu z Ritual Combat: jak ktoś lubi Revenge to i Deiphago powinno mu podejść. Mi podchodzi.
Ocena: 8/10
Tracklist:




