Wydawca: Morbid Chapel Records
Ambient black metal to nie jest coś, przy czym dotykam swojego twardego członka z jakimś wybitnie przyjemnym uczuciem. Wolę inne odmiany czarnej sztuki. Jednak skoro przyszło do mnie najnowsze dzieło De Silence et d’Ombre, należy je zrecenzować.
OK, jak widać – obie rączki są na klawiaturze. Co nie znaczy, że „V” jest złe. Nie, podoba mi się. W miarę. Francuski one man horde w zasadzie nie odstaje od innych surowych blackowych zespołów. Na duży plus zasługuje już sam wstęp, coś w stylu black metalowej mantry… Potem przechodzimy do surowego black metalu… Właśnie… tego ambientu to tu niewiele, o ile przez ambient rozumiemy plumkanie, przeciągłe klawiszowe dźwięki i tak dalej. Nie ma ich wiele u De Silence et d’Ombre... Może w „Water and Soil”, o ile dobrze liczę, gdzieś coś podobnego się pojawi, a także zamykający całość instrumentalny „Mysteries of the Sith”… Resztę nazwałbym raczej suicidal black metalem, czy coś w tym stylu – oczywiście o ile łatki są dla Was ważne. Choć w gruncie rzeczy, na „V” dostajemy po prostu surowy black metal, zimny i nienawistny. Podobnie jak poprzednie wydawnictwo z Morbid Chapel Records, które recenzowałem, tak i ta płyta (ups, kaseta…) utrzymana jest w stylu lat dziewięćdziesiątych, z wszystkimi zaletami (klimat, nieskażenie melodiami i innym gównem) i wadami (wtórność). Sami oceńcie, czy plusy przysłaniają Wam minusy czy może jest na odwrót.
Czy ja wiem, czy mi się bardzo podobał ten materiał? Ze wszystkich, które do mnie trafiły z tej wytwórni słuchałem go chyba z najmniejszą przyjemnością… Źle nie jest, ale i bardzo dobrze nie jest też.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Dathomir | ||
| 2. | The Maul | ||
| 3. | Water and Soil | ||
| 4. | Kadaan | ||
| 5. | The Mother | ||
| 6. | Mysteries of the Sith |



