Wydawca: Forever Plagued Records

Może myślę szufladkami, ale sami powiedzcie – ile znacie wartych uwagi black metalowych zespołów z Hiszpanii? Ano właśnie, mi też jakoś żaden oczywisty na myśl nie przyszedł. A jak myślicie – czy debiut Cryptic Wanderings zmieni ten stan?

Ano nie zmieni w mojej opinii, choć bardzo by się starał. Tak po prawdzie to muzyka zawarta na pierwszym długograju, zatytułowanym „You Shall Be There…” przelatuje przez mój pokój jak trzy lata francuskiego na studiach – ni chuja z tego nie pamiętam. Black metal serwowany przez Hiszpanów jest całkowicie nijaki, bez żadnych głębszych emocji. Pod względem inspiracji to na moje ucho dostajemy taki zlepek, głównie z Norwegii: trochę Gorgoroth, trochę Gehenna, do tego wymieszane z taką trochę jednostajną patatajką a’la Setherial, zaś czasem próbują przykombinować pod Ved Buens Ende, ale nie do końca im to wychodzi. Tak w zasadzie to nawet nie wiem, ile razy przesłuchałem „You Shall Be There…” może pięć a może piętnaście. Za każdym razem jednak nużyła mnie ta płyta i tak jakoś odpływała mi wszelka ochota na dalsze z nią obcowanie. Jakieś takie to wszystko mało oryginalne, trywialne i oklepane jak randomowy film który puszczają, żeby zapchać ramówkę. Forever Plagued Records może pochwalić się kilkoma mocnymi strzałami, więc może Cryptic Wanderings zostało potraktowane na podobnej zasadzie? Zapewne nawet jeśli tak było, nie dowiemy się tego prędko, bo i dlaczegóż mielibyśmy w ogóle?

Dla mnie nie ma na „You Shall Be There…” nic ciekawego, a jeśli podsumowaniem miałbym nawiązać do tytułu albumu – nie ciągnie mnie w to miejsce, gdzie niby miałbym być, bo jawi mi się ono równie fascynująco jak poczekalnia w urzędzie statystycznym.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. She Is My Redemption    
2. Grim Foundations over Trasmoz    
3. There Shall You Find, and There Alone, Your Tomb    
4. The Perpetual False Martyr    
5. …a Herald of Atrocities    
6. My Sinister Cortege    
7. F.E.A.L.    
8. The Primitive Darkness of Torrero
Oracle
19423 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj