Skip to main content

Wydawca: Krucyator Prductions

W pewien słoneczny weekend niespodziewanie zaatakował mnie Oracle, pytając czy chcę zrecenzować koncertówkę Corpsessed. Odpowiedź była krótka i oczywista „A czy dzik sra w lesie?!”

Jako, że dla mnie Corpsessed to aktualnie top, obok Krypts, fińskich gruzów, to odpaliłem się jak pewien dzban roku na dyskusje o polityce. Mamy zatem dziewięć kawałków śmierdzacego zgnilizną death metalu. Dziewięć kawałków, z czego pięć to utwory z ostatniego pełniaka, czyli „Succumb to Rot”. Z jednej strony nie ma się co dziwić, bo materiał to zajebisty w dodatku świeży, więc promowany na koncertach. Z drugiej strony pozostałe cztery utwory to pojedyncze strzały z EP „Corpsessed” debiutu i dwa kawałki z „Impetus of Death”. W sumie to dobór utworów to chyba jedyne do czego się mogę przyczepić. Brakuje mi tu np. „Graveborne” czy „Endless Plains of Dust”. No ale przy tylu soczystych strzałach mieli z czego wybierać. Powiem tyle, kupili mnie od początku, a wiecie czym? Fałszem na gitarze! Tajemnicą poliszynela jest fakt, że do koncertówek dogrywa się ścieżki gitar, by było je lepiej słychać. A tu wszystko pięknie gada, więc dużo smaczków i kilka lekkich rozjazdów można wyłapać. Corpsessed nie zapomniało o co w tym wszystkim chodzi. Bałem się trochę jak wyjdą wokale, bo jednak ilość pogłosów i innych dodatków na płytach jest mocno odczuwalna. Poziom zezwierzęcenia odgłosów wydawanych paszczowo jest tu utrzymany. Kto nocą obok plebanii przechodził, ten ma skalę porównawczą.

Trochę zastanawia mnie sens nagrywania koncertówek w dzisiejszych czasach, gdzie wszystko można znaleźć na jutjubie, pejsbooku czy innym medium. No ale skoro Finowie tak postanowili, to niech im będzie, bo wyszło dosko i mogli by znów do tego naszego kraju powrócić.

Ocena: 9/10

Joseph
7 tekstów

Skomentuj