Skip to main content

Dość szybko pojawiła się kolejna płyta od amerykańskiego Blackbraid. Nie minął nawet rok od „I” a już Indianie z NY zafundowali nam numer „II”. I nadal jest dobrze, nawet bardzo dobre, bo konwencja native american black metal nadal działa znakomicie.

Jeśli chodzi o porównanie z „Blackbraid I” to na pewno zwróciłem uwagę na nieco większe zróżnicowanie. Goście sporo kombinują i wprowadzają nowe rzeczy, lub wprowadzają pewne elemnety większej ilości niż na pierwszej płycie. Czasem usłyszymy tu thrash metal, czy nawet black thrash. Tak właśnie. Żeby nie rzucać słów na wiatr to wystarczy puścić „Twilight Hymn of Ancient Blood”. Nawet solówka się tam pojawia. Ale najlepsze jest to, że jak najbardziej to współgra zarówno w przypadku płyty, jako całości, jak i niekłuci się z konceptem tej muzyki. Dalej mamy mnóstwo nawiązań do kultury i oczywiście muzyki rdzennych mieszkańców kontynentu północnoamerykańskiego. Sporo jest tu właśnie takich folk motywów. Nie przeszkadza mi to zupełnie, a dodatkowo buduje fajny klimat.  A jeśli chodzi o esencję, czyli black metal. Ten jest na naprawdę wysokim poziomie. Tak jak na pierwszej płycie. Trudno mi uwierzyć miejscami, że taka muzyka została wymyślna za wielką wodą, a nie gdzieś w norweskich lasach. Warto też zaznaczyć, że goście dobrze się odnajdują zarówno w szybkich tempach („The Spirit Returns”), ale idzie im też nienajgorzej w wolniejszych, bardziej melancholijnych utworach jak choćby „Sadness and the Passage of Time and Memory”. Dla mnie jednak najlepszym numerem płyty jest „Moss Covered Bones on the Altar of the Moon”. Chyba najdłuższy na płycie utwór, ale zajebiście wpadający w ucho, bardzo zróżnicowany, ze świetną warstwą wokalną. Zasadniczo tak jak w przepadku debiutu, tak teraz z czystym sumieniem mogę polecić zarówno „Blackbraid II” jak i cała twórczość tego zespołu.

Podoba mi się ten koncept. Podoba mi się serwowany prze nich black metal. Ocenę dam nieco niższą. Uważam że muzyka jest nadal na tym samym, bardzo wysokim poziomie, zabrakło mi tego elementu zaskoczenia, który wywołała „I”

Ocena: 8,5/10

Pathologist
1128 tekstów

Newsy

Mag z nowym albumem

BartBart8 listopada 2022

2 komentarze

  • Marduk pisze:

    Świetna płyta, nieco lepsza niż debiucik. Krieger sam wszystko ogarnia, koncept, riffy, wykonanie, szacun.

    Niekłuci kłuje w oczy 🙂

  • PeTeR pisze:

    wcale nie takie dobre za patetyczne za amerykańskie
    wybija się ponad szarość ale na piątkęmusi jeszcze popracować
    dmuchacie ten balon niczym pismaki przed meczami naszej reprezentacji

Skomentuj