Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.
Ale to są pieprzone chamy. O Jezu, komuś podoba się co innego niż mnie, trzeba go zgnoić. Kiedyś czytywałem, ale teraz mam duży opór przed tym, żeby wchodzić na stronę tych śmiesznych sekciarzy.
Używamy plików ciasteczka, aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z korzystania z naszej witryny. Jeśli nadal będziesz korzystać z tej witryny, będziemy zakładać, że jesteś z niej zadowolony.