Wydawca: Century Media Records
Nie wiem jak Was, ale ja jakoś nigdy nie byłem chuliganem Aborted. Ostatni materiał jaki słyszałem to „Retrogore” sprzed czterech lat i jakoś od tego czasu chyba nie wracałem do ich twórczości.
Ale ich twórczość wraca do mnie za sprawą najnowszej EPki zatytułowanej „La Grande Mascarade”. Dostajemy na niej trzy utwory – dwa całkiem nowe i jedną pozostałość z sesji poprzedniej płyty. Jeśli jakimś cudem uchowaliście się na tym świecie nie słysząc o Aborted i o tym, co oni grają – brutalny death metal, mocno techniczny i połamany. Czyli nie ten śmierć metal, o który walczyłem. Ale nawet nie fakt, że nie do końca przepadam za tym konkretnym gatunkiem waży na mojej końcowej opinii o Aborted. Są bowiem kapele z tego gatunku, które wyciskają mnie jak cytrynkę. U Aborted nie czuję po prostu tego flow, który lubię u tego rodzaju kapel. Fakt, jest to wszystko brutalne, ale co z tego? Dwanaście minut death metalu z tego albumu to po prostu takie granie o niczym – wychodzę z niego bez draśnięcia, bo ta brutalność to taka wrestlingowa, z markowanymi ciosami. A ja nie z tych, co będą dotykać się po kroczu z uwagi na technikę muzyków.
Ta EPka jest tylko i wyłącznie dla fanów Aborted, nie wyobrażam sobie, że ktoś ją kupuje po to „żeby mieć”. Dla mnie – totalne przeciętniactwo.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Gloom and the Art of Tribulation | ||
| 2. | Serpent of Depravity | ||
| 3. | Funereal Malediction |




