Skip to main content

Wydawca: Thrashing Madness Productions

No dobrze, czy ktoś z Was pamięta o tym zespole? Przyznam, że to kolejny zapomniany band, który odświeżyła wytwórnia Thrashing Madness Productions – przy uciesze samego zespołu, wydawcy i pewnie kilkunastu innych osób w całym kraju.

Przyjrzyjmy się jednak im bliżej. Powstali w Łodzi pod sam koniec Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdy thrash metal szedł już w odstawkę, bowiem na świeczniku pojawił się jego bardziej śmiertelny brat – death metal. Abathor jednak nie zważał na ten fakt i w 1991 roku wypuścił na świat dwie demówki – „Reincarnation” i „The Ultimate Cure”. Obie znalazły się właśnie na tym wydawnictwie.

Co ja mogę powiedzieć tym, którzy nie słyszeli jeszcze Abathor? Zespół grał wtedy techniczny thrash metal, jakiego było sporo. I moim zdaniem nie wybijał się jakoś wybitnie ponad przeciętną. Ale również nie plasowali się poniżej. Obydwa materiały były (są) całkiem solidnym graniem. Wiadomo, że druga demówka zawiera również materiał bardziej dopracowany no i lepiej brzmiący. Słucha się tego przyjemnie, poza faktem że jak już się skończy to człowiek wiele nie pamięta. Ja wiem, że ktoś starszy ode mnie o dwadzieścia lat może do tego inaczej podchodzić, szczególnie jeśli np. wychował się w Łodzi i Abathor był po prostu zespołem z sąsiedztwa. Ja doceniam, ale nie wywołują te materiały u mnie jakichś większych emocji. Zespół jakich wiele wtedy.

Jak to w przypadku wznowień Thrashing Madness Productions bywa – w środku mamy skany wywiadów, reprodukcje plakatów, zdjęcia z archiwum zespołu oraz wywiad przeprowadzony przez Leszka na potrzeby tego wznowienia.

Co ciekawe, Abathor dalej istnieje, dziesięć lat temu wypuścili płytę „Phoenix From the Ashes” z materiałem nagranym ponoć w 1995 roku. I muszę zdecydowanie stwierdzić, że ta droga już w ogóle mnie nie interesuje. Thrash/groove metal a’la połowa najntisów – najgorzej. Na jego tle dwie wznowione właśnie demówki wypadają znacznie lepiej.

Oracle
16943 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj