To już czwarty album Aphonic Threnody – zespołu, który onegdaj bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i do nagrań którego wracam systematycznie, szczególnie gdy aura za oknem jest szara i deszczowa.

A tak się składa, że właśnie taka dzisiaj jest, pomyślałem więc że to będzie chyba najbardziej odpowiedni moment na napisanie kilku słów o „The All Consuming Void”. Obecnie jestem w takiej chwili w życiu, że jakoś wybornie podchodzą mi wszelkiego rodzaju pogrzebowe smuty, a ta międzynarodowa horda zaspokaja moje potrzeby w stu procentach. Riccardo odświeżył trochę skład poprzez dokoptowanie nowych muzyków – perkusisty i wokalisty. W teorii więc zmiany powinny być słyszalne, w praktyce natomiast – wielkiej różnicy w muzyce Aphonic Threnody nie słychać. W dalszym ciągu eksplorujemy funeral doom metalowe klimaty, w niektórych momentach zahaczając o twórczość My Dying Bride (szczególnie w „The Crossing”).

W dalszym ciągu z tej muzyki bije negatywne przesłanie, brak nadziei, pustka i smutek – wolno sunące, dołujące, ponure riffy, uderzają jak potężne fale przygnębienia. Bębny wybijają powolny rytm przypominający zabijanie trumny gwoźdźmi. Wokal jest głęboki jak Rów Mariański i zaledwie w kilku momentach mamy możliwość usłyszenia czystych partii. No i teksty, które absolutnie nie są afirmacją życia. Ładnie to wszystko wypada wzięte jako całość – możecie mi wierzyć, tak też jest w rzeczywistości. Co ciekawe, „The All Consuming Void” nie brzmi jak na siłę osadzone w latach dziewięćdziesiątych – słychać tego ducha, ale sound jest o wiele potężniejszy niż funeral doom metalowe płyty z tamtego okresu. Jeśli zasłuchiwaliście się (bądź dalej zasłuchujecie) w scenie z tamtych lat – Aphonic Threnody nagrało płytę dla Was.

Zarezerwujcie sobie więc sporo czasu, bo ten album trwa ponad godzinę – a gwarantuję Wam, że nie skończycie na jednym tylko odsłuchu.

Ocena: 8/10

https://www.youtube.com/watch?v=uf2wUHDkYSA

Tracklist:

1. Restless
2. Chapel of the Dead
3. Until I am Empty
4. Chamber of Parasites
5. The Crossing
Oracle
19345 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”Recenzje

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”

OracleOracle22 września 2026
Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026

Skomentuj