Wydawca: Wolfmond Production & Black Death Production

Jak tak dalej pójdzie, to rok 2020 będzie chyba najbardziej płodnym okresem, jeśli chodzi o wydawnictwa i debiuty. Otóż w naszym grajdole zadebiutowała kolejny one man band Temple of Decay wraz z epką „Last Manifestation of Life”.

Czym jest ta „Ostatnia manifestacja życia”? Pędzącym na wskroś black metalowym wkurwem kasującym wszystko, co stanie na drodze. W promo można wyczytać, że jest to must have dla maniaków Infernal War oraz Voidhanger. I trudno się tutaj nie zgodzić, bo wpływ zwłaszcza tego pierwszego jest tutaj wyczuwalny od samiutkiego początku do końca. Od riffów po perkę. Tylko wokal jakiś trochę inny ;). Ep-ka składa się z pięciu numerów. Dwa zostały nagrane w naszym ojczystym języku i to one pokazują prawdziwy pazur i stanowią kwintesencję tej płytki. Nie dość, że posiadają swojski klimacik. To jeszcze o wiele przyjemniej wsłuchuje się w te wojenne pogorzelisko. Nie obraziłbym się, jeśli następny materiał będzie w całości po polsku. Serio.

Jak na debiut nie jest źle, w końcu jak rżnąć to od najlepszych hehe. Może za jakiś czas wyjdzie z tego coś naprawdę potężnego.

Ocena: 6/10
Tracklista:
1. Last Manifestation of Life
2. In the Name of Spear and Thorn
3. W blasku martwych dusz
4. Enlightenment in Pain
5. Ku końcowi…..

Wojtuś
378 tekstów

Może nie recenzuję dobrze, ale za to nie znam się na muzyce.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj