Wydawca: Hell is Here Productions
Przy ostatnim moim kontakcie zjebałem Wolftribe na dzień dobry za przesłanie gołego CDR, bez żadnych informacji, ani niczego. Albo nauka nie poszła w las (trzymajmy się black metalowej konwencji) albo członkowie zespołu zaczęli lepiej (lub w ogóle) zarabiać, bo tym razem nie popełnili tego błędu.
A może to przez to, że w końcu znaleźli wydawcę? Może i tak być. Widać kogoś skusiła muzyka Wolftribe, a jaka to muzyka to może część z Was pamięta z poprzedniej recenzji. Ogólnie, w temacie stylistyki u krakowian niewiele się zmieniło. To wciąż prosty black metal, nawiązujący do szwedzkiej sceny i grup pokroju Marduk i Dark Funeral. Jednak jakiś postęp jest słyszalny, bo „Vena Universa” jest trochę bardziej urozmaicona. Więcej tutaj wolnych, bardziej klimatycznych momentów, które wyszły zresztą dość zgrzebnie, a dzięki temu słuchacz nie zostaje zanudzony jednostajną napierdalanką. Dobrze, że chce się chłopakom kombinować, może coś z tego będzie. Niemniej jednak czuję, że obędzie się bez inkorporowania jakichś nie – black metalowych naleciałości. I bardzo dobrze, przecież można łączyć różne style w obrębie jednego gatunku. Wolftribe zdaje się wyznawać podobną zasadę. Póki co jeszcze to może i łba nie urywa, jest solidne, ale przeciętne, niemniej jednak trio może coś tam jeszcze w Podziemiu zdziałać.
Lepszy progres powolny, ale udany – takie jest moje zdanie. Zobaczymy więc co z Wolftribe będzie na kolejnych wydawnictwach. Można obserwować.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | In Fire We Bathe | ||
| 2. | Of Many Tails | ||
| 3. | Savior | ||
| 4. | I Am Hate | ||
| 5. | Final Extermination |


