Vidian należy do tych zesołów, które potrafią człowieka bardzo pozytywnie zaskoczyć, zwłaszcza takiego, który nie spodziewa się owej niespodzianki. Mnie zaskoczyli po raz pierwszy przy okazji debiutu, kiedy to spodziewałem się przeciętnego melodyjnego death metalu, a dostałem mocny i kopiący w dupę, choć nowoczesny death metal.
Teraz zaś spodziewałem się mocnego i kopiącego w dupę death metalu, a dostałem… Właśnie – jak określić muzykę z „Transgressing the Horizon”? Jako eksperymentalna? Pewnie można by i tak. Bo rzeczywiście, nie nazwę tego death metalem, no chyba, że stworzyć coś a la post – death metal. Główną rolę odgrywa tu bowiem atmosfera, która jest bardzo duszna, mglista… No sam nie wiem jak ją określić. Ma w sobie coś, przez co wydaje się zawieszona w przestrzeni… Ja tam na przykład słyszę gdzieś podskórnie inspiracje chociażby Tool – ten dziwny niepokój, do tego odrobina smutku Katatonii, a chwilami death metalowego wkurwienia. Szczerze – wydaje mi się, że mój opis nie oddaje tego, jak dobry jest ten album. Jak złożony, ile pomysłów nań wtłoczono, zachowując przy tym spójność i jednolitość. W niektóych przypadkach aż szkoda, że nie pociągnięto dalej raz wrzucnej idei, na przykład, że nie użyto w większym stopniu brzmienia trąbki. Kurwa, jak ktoś uwielbia ścieżkę dźwiękową do „Psów” Pasikowskiego to nie przejdzie obojętnie koło otwierającego całość numeru. Brzmi to naprawdę wyśmienicie.
Dobra, ci z Was, którzy ni chuja nie rozumieją mojej recenzji proszeni są o zapoznanie się z dwójką Vidian i wyciągnięcie wniosków na własną rękę. Podejrzewam, że większść podzieli mój entuzjazm. Ci zaś, którzy rozumieją, niech przekażą dobrą nowinę dalej – Vidian rozwija się i mam nadzieję, że stan ten będzie kontynuowany.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | V1: Control | ||
| 2. | V2: Overdose | ||
| 3. | V3: A Sad Place for Hopeless People | ||
| 4. | V4: Breathe Out | ||
| 5. | V5: It’s Like It Cannot Be Broken | ||
| 6. | V6: Temporary Life | ||
| 7. | V7: Transgressing | ||
| 8. | V8: The Horizon |




