Wydawca: Selfmadegod Records
Those Who Bring The Torture kojarzę z dwóch rzeczy. Pierwszą jest jedyny krążek, który słyszałem, czyli „Tank Gasmask Ammo”. Drugą – chujowy wywiad, jakiego udzielili mi po wydaniu tejże płyty.
No, ale minęło od tamtego czasu już sześć lat, i jakkolwiek nie zamierzam odpytywać ich ponownie, to trafił do mnie ich najnowszy album, zatytułowany „Piling Up”. Został przeze mnie odsłuchany kilka razy w ostatnim tygodniu i teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić – u Those Who Bring The Torture bez zmian. W dalszym ciągu jest to typowo szwedzki death metal, melodyjniejszy niż taki Paganizer czy Bone Gnawer, ale przy tym raczej pospolity i nudny. Serio, włączam ten album i momentalnie ziewam – no kurde, po co Rogga ma taki zespół jak Those Who Bring the Torture? Może tylko po to, żeby riffy i pomysły, które nijak mu nie pasują nie przepadały? Te Szwedy to studia mają w każdym domu, co mu szkodzi nagrać i wydać, a nuż na browary się zwróci? Nie widzę innej opcji, bo ja słucham tego albumu już jednym uchem, a drugim już myślę, co tam sobie zrecenzuję potem… Ja wiem, że o nagraniu takiego albumu zastępy młodych muzyków marzą po nocach, ale Rogga to już doświadczony zawodnik… Z kolei Selfmadegod Records to nie pierwsza lepsza wytwórnia, a jednak zdecydowała się to wydać… Dziwne, no ale nie moja broszka – ja swoje zdanie wyraziłem.
W zanadrzu mam wiele lepszych krążków do recenzji, więc osobiście radzę się Wam zastanowić nad zakupem tego albumu. Choć pewnie wszystkie wydawnictwa nagrane i wydane przez Roggę ma tylko pani Johansson.
Ocena: 5/10
Tracklist:




