Wydawca: Hellthrasher Productions
Co włączę ten materiał to dostaję potężnego kopniaka w jaja. A na myśl przychodzi mi jedno zdanie z „Seksmisji”. Mianowicie – „kobieta mnie bije”.
A w zasadzie dwie kobiety. I dwóch mężczyzn. Ich samotytułujące się demo (taki neologizm wymyśliłem) wciąga mi mosznę jak maszynka do mięsa, jednakże w tym przypadku jest to miłe uczucie. Into Darkness, bo o nich mowa, mielą (stąd ta maszynka się wzięła) death/doom metal. I nie ma siły, żeby po odtworzeniu pierwszych taktów „Into Darkness” przed oczyma nie stanęły Wam nazwy po pierwsze oczywiste, po drugie klasyczne, po trzecie doskonałe! Mówię o Asphyx, mówię o Derketa, mówię o Winter lub też o Incantation niekiedy. Nie ma przebacz – apokaliptyczny ciężar ubrany w brzmienie z początku lat dziewięćdziesiątych wbija słuchacza w ziemię jak kafar drewniane pale, a Guilia swoim wokalem a’la Martin van Drunen zmiata z jej powierzchni wszystko. Po demówce Into Darkness zostają tylko wydrążone leje – kamienia na kamieniu nie uświadczycie. Włosi tymi czterema kawałkami sieją taką pożogę, że głowa mała. I już jestem niecierpliwy, skoro to jest debiutanckie demo, jak będą się prezentować ich następne materiały?! Nie ma tu nic do odkrycia – klasyczny death/doom z równoważącymi się szybszymi i wolnymi partiami, jednak to nie o odkrywczość tu chodzi.
Zmiażdżyło mnie Into Darkness. Zrobiło smaka na więcej. Kurewsko świetna demówka! Czekam na więcej!
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Into Darkness | ||
| 2. | Shadows | ||
| 3. | Nemesis: Star of Catastrophe | ||
| 4. | Levy 9’s Death |




