Po świetnym demo szwedzcy rzeźnicy z Corrosive Carcass wydali nareszcie swój debiutancki krążek. Jako, że my w Chaos Vault mocno ich wspieramy, nie może się obyć bez naświetlenia tematu, jakim jest „Composition Of Flesh”.
Corrosive Carcass w wolnych chwilach zajmuje się rozłupywaniem czaszek przy pomocy ciężkiego death metalu – jeśli jeszcze nie wywnioskowaliście po okładce lub wygooglowaniu nazwy zespołu. Ich pierwszy duży album to trzynaście utworów utrzymanych w stylu, który idealnie przypasuje miłośnikom łupaniny spod znaku Autopsy, Grave czy fińskich brygad w stylu Abhorrence. Oldskulowe, acz świetne brzmienie, może nie tak chropowate jak na demo „Rot.In.Pieces”, jednak wciąż kopie niemiłosiernie po dupie. I wciąż uważam, że to twórcy „Severed Survival” są dla młodych Szwedów największą inspiracją – wystarczy posłuchać numeru „Collector”, kurewsko ohydnego, zróżnicowanego, gdzie ciche brzdękanie gitary jest świetnym (i w dziwny sposób obrzydliwym) kontrapunktem dla prymitywnej rąbanki, jaka następuje zaraz po nim. Poza tym Corrosive Carcass nie stroni od wprowadzania do swojej muzyki chorych melodii, które mimo swojego repulsywnego charakteru łomoczą się po głowie jak osobnik zamknięty w trumnie i pogrzebany żywcem. Tym lepiej, że dzięki takim zabiegom ta płyta się nie nudzi, no – przynajmniej mnie się nie nudzi, bo to tak jakby nudziło się komuś napierdalanie młotkiem po palcach, przecież to jest taka przyjemna czynność, haha! A tak serio, to Corrosive Carcass znakomicie uchwyciło atmosferę starego death metalu z lat dziewięćdziesiątych, z piłującymi w różnym tempie gitarami, głębokim growlem, wydobywającym się jak ze studni (uwielbiam takie zastosowanie echa) i świetnie działającą sekcją rytmiczną.
Mnie Corrosive Carcass nie zawiodło i gdyby nie resztki paznokci i lejąca się spod nich krew, rzekłbym – taki materiał, że palce lizać…
Ocena: 9/10
Tracklist:




