Wydawca: Xtreem Music

Uprzednio mi nieznany Funeral Vomit z Kolumbii przejął szturmem mój odtwarzacz na trasie Rzeszów – Sosnowiec – Zabrze – Rzeszów. Bite sześć i pół godziny spędziłem z tymi chorymi pojebami. A poniżej to co usłyszałem – spisałem.

„Upheaval of Necromancy” to już drugi materiał zespołu, trwa pół godziny, a pozera zabija w pół minuty – jeśli zechcielibyśmy się trzymać klasycznych powiedzonek ze sceny. W przypadku Funeral Vomit pokrywa się ono jednak z prawdą, ponieważ muzyka z tej płyty jest odrażająca i nieznająca litości. Po wielogodzinnej sesji z tym albumem jedno jest dla mnie jasne: Kolumbijczycy nasłuchali się w swoim życiu bardzo dużo Incantation. Zdecydowanie twórcy „Diabolical Conquest” odcisnęli najmocniejsze piętno na ich muzyce. Kto jeszcze? Myślę, że scena fińska, na czele z Demilich czy Abhorrence też odbiła się na ich twórczości, ale mimo wszystko za ojca, za przeproszeniem, chrzestnego wskazałbym tu Johna McEntee.

Mówić o brzmieniu tej płyty to jakby opisywać konstrukcję buldożera – skurwysyństwo jest ciężkie i nie pozostawia po sobie kamienia na kamieniu. I nie ważne, czy aktualnie jedziemy na jedynce, czy rozpędziliśmy się i wrzucili czwarty bieg, ciężar jest ten sam. Wokalista Cesar (możecie go znać również z Black Communion) brzmi jak młodszy braciszek Johna i jeśli nie wiedziałbym – mocno bym się wahał, kto rzeczywiście odpowiada na „Upheaval of Necromancy” za wyrzygi gardłem. W celu urozmaicenia dostajemy z dwa czy trzy sample – choćby przed takim „Suplhuric Regurgitation”, a że ten numer jest odrobinę bardziej żwawy i rytmiczny, na myśl przychodzi mi z kolei Mortician, szczególnie że gitary tu są w ten charakterystyczny sposób zapiaszczone. Czy mogę chcieć czegoś więcej? Pewnie mogę, natomiast to co słyszę na dwójce Funeral Vomit w zupełności mi wystarcza, bym poczuł się zgnieciony i przetrawiony, zaś moje szczątki zostały przysypane siarką.

Jedyne do czego bym miał uwagi to okładka, która niespecjalnie mi się podoba. Z drugiej strony – czuć tutaj nawiązania do „Nesphite” więc zostaje im to wybaczone. Czekam jedynie na prawilniaków, którzy będą dopatrywali się drugiego dna w sierpie…

Tak – dwójeczka Funeral Vomit to coś co chciałbym zdecydowanie polecić. Doskonały, mroczny, smolisto – siarczany metal śmierci z Ameryki Południowej. Na mnie wpływa lepiej niż kolumbijska kawusia.

http://shop.xtreemmusic.com/english.main.index.php

https://www.facebook.com/funeral.vomit

Oracle
19345 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”Recenzje

Wharflurch „Mycodeath and Rebirth in the Outer Clusters”

OracleOracle22 września 2026
Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026

Skomentuj